Liberalistyczny nierozum praktyczny

Ks. prof. Czesław S. Bartnik

O ile Immanuel Kant, filozof niemiecki z przełomu wieku XVIII i XIX, odnosił przyjmowanie Boga, świata i moralności do „rozumu praktycznego”, o tyle dziś liberalizm odpowiada na te problemy „nierozumem praktycznym”. Inaczej mówiąc, liberalizm eliminuje rozum praktyczny w dziedzinie religii, porządku życia i moralności.

Demontaż porządku państwowego

Maria Adamus i Piotr Jakucki piszą („Nasza Polska”, 31.03.2009, s. 1, 3), że ideologia liberalistyczna, a za nią posłuszny jej rząd Donalda Tuska, porzuca rozum państwowy i konstytucyjny, na którym bazowało życie społeczne od tysięcy lat. Autorzy podnoszą następujące sprawy:

Konstytucja polska jest łamana przez uchylanie się państwa od odpowiedzialności za szpitalnictwo i przekształcanie szpitali w spółki prawa handlowego, co w konsekwencji prowadzi do ich prywatyzacji.

Rząd odbiera skrycie i jawnie dotacje wielu fundacjom i organizacjom charytatywnym, żeby rozbić formy „państwa opiekuńczego”, które jest niezgodne z liberalizmem.

Wbrew interesom państwa rząd faworyzuje firmy zagraniczne, wprowadza żywność genetycznie zmodyfikowaną (GMO), nie prowadzi ekonomii pracy w państwie i nie prowadzi dialogu ani z pracownikami, ani z ogółem społeczeństwa, często stosując dyktat, działania ukryte i podstęp.

Rząd działa na całej linii przeciwko suwerenności i niepodległości Polski: wprowadza na siłę zależność od brukselskiego euro, dążąc nachalnie do zakończenia ratyfikacji traktatu lizbońskiego, lekko traktując wielkich przestępców, dopuszczając do likwidacji przez Brukselę stoczni i gotując się do oddania innym państwom złóż gazu, ropy, węgla i miedzi.

Do punktów podkreślonych przez „Naszą Polskę” trzeba dodać jeszcze następne. Mianowicie rząd zmierza do poddania mediów publicznych władzy i kontroli jednej partii – Platformie Obywatelskiej, której sprzyja już większość znaczących dziennikarzy. Ma miejsce również próba zrzeczenia się przez państwo odpowiedzialności za szkolnictwo, przez oddanie szkół samorządom lub organizacjom społecznym, a wreszcie i osobom prywatnym w przypadku braku funduszy. Ministerstwo Edukacji Narodowej jest pod tym względem bardzo nieodpowiedzialne, a ma poparcie premiera. Z kolei, można sądzić, że Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zamierza znieść autonomię uniwersytetów przez ich rzekomą reformę. Trzeba też przypomnieć, że minister Barbara Kudrycka chciała bez powodu pognębić Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu ze względu na jej katolickość i patriotyzm, a ostatnio, wykorzystując pretekst niepoprawnej politycznie pracy Pawła Zyzaka, poczyniła pewne kroki do naruszenia autonomii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Politycy PO posunęli się zaś do gróźb pod adresem wybitnego historyka profesora Andrzeja Nowaka, domagając się (S. Niesiołowski) jego usunięcia z UJ za jego obiektywizm naukowy i patriotyzm, stale też dążą do zamknięcia ust IPN. Była nawet ignorancka wypowiedź co do metodologii historycznej, niedostrzegająca, że w historiografii stosuje się tzw. źródła tworzone, pochodzące z wywiadów. Podobnie niezły numer wywinął także marszałek Senatu, magister historii, chcący weryfikować teologię dogmatyczną Papieża Benedykta XVI z tego powodu, że Ojciec Święty zniósł ekskomunikę z czterech biskupów lefebrystów. Co się dzieje z naszym rozumem polskim?

Trzeba też zauważyć, że rząd PO czyni kroki w kierunku oddania na własność, głównie Niemcom: naszych kolei państwowych, lasów, zasobów kopalnych, energetyki, LOT-u, rybołówstwa morskiego wraz z flotą, poczty państwowej itd. Tenże rząd przygotowuje również ustawę medialną, która może ograniczyć działalność nadawców społecznych, a więc i kościelnych, takich jak Radio Maryja i TV Trwam. Najgorsze, że rząd czyni to celowo i świadomie, kierując się nienawiścią do katolickości na forum publicznym, którą to Unia każe mu poskromić. Medium toruńskie jest jedyne w całym świecie na taką skalę. Według tych „demokratów”, musi zamilknąć albo podzielić los włoskiego Radia Maryja, które nadaje wprawdzie na całą Italię, ale jest ściśle też niejako kontrolowane przez polityków i nie wolno mu wypowiadać się w duchu katolickim na tematy społeczno-polityczne.

I tak liberałom, także polskim, państwo polskie będzie potrzebne jedynie do zapewnienia porządku publicznego i bezpieczeństwa fizycznego, do pilnowania poprawności politycznej i ideologicznej, do zbierania podatków i rozdziału środków tak, by zapewnić ochronę właścicielom i bogaczom. Państwo narodowe jest dla liberałów przeżytkiem (Z. Krasnodębski). W świecie kapitalizmu płacenie podatku jest samą istotą człowieczeństwa. Jakiś obywatel może nie być ukarany za liczne zabójstwa, ale za niepłacenie podatku będzie zawsze ukarany, i to surowo. Jest to już inna koncepcja i człowieka, i moralności – czysto ekonomiczna. W ten sposób PO i SLD powoli, ale konsekwentnie, narzucają nam totalitaryzm brukselski o charakterze antyludzkim i nazywają to „demokracją”. Musimy się przed tym wszystkim jakoś bronić.


Brak mądrości społeczno-politycznej


Człowieka irytują jakieś niewytłumaczalne zaćmy na oczach liberałów brukselskich i naszych. Najgorsze jest nierealistyczne, utopijne, urojone i zaćmione widzenie świata i życia. Jest to oglądanie wszelkiej rzeczywistości przez pryzmat samych uczuć, przyjemności, zysku, korzyści i relatywistycznej moralności. Prawda obiektywna nie istnieje, a religia i etyka nie pochodzą od Boga, tylko są wytworem samego człowieka. Dziwne, że tymi poglądami są zarażeni nawet niektórzy katolicy, a raczej katolewica. Redaktor „Więzi” Cezary Gawryś zarzucał biskupom polskim, że „mówią językiem walki z wrogiem”, że bronią Kościoła i że są otwarcie przeciw aborcji („Gazeta Wyborcza”, 6.05.2008 r.). Bardzo szkoda, że Pana Jezusa i Apostołów nie ma już na tej ziemi, obecny „ojciec Kościoła” wyperswadowałby im ich naukę.

Tutaj wszakże nie będę już powracał do wszystkich wielkich przypadków braku mądrości społeczno-politycznej i moralnej. Ograniczę się jedynie do kilku przypadków, może drobnych, ale za to bardzo charakterystycznych i wymownych.

Rząd PO zapewnia wielką pomoc finansową z UE rolnikom polskim, aż mieszczuchy zazdroszczą: chłop sobie leży, a z nieba wiatr przynosi euro. Jeden z „wielkich” naszych demokratów „docenił” też godność i patriotyzm chłopów polskich, mówiąc, że w powstaniach tylko ściągali oni buty zabitym. Tenże „demokrata” i polityk nie wie, że od tysięcy lat zabici i pokonani byli ze wszystkim łupem zwycięzców, nawet najbardziej rycerskich, np. po bitwie pod Wiedniem z Turkami namioty Kara Mustafy były łupem króla Jana Sobieskiego. Ale wróćmy do sprawy wsi. Otóż rolnictwo szybko dziś upada z powodu błędnych koncepcji gospodarczych Unii i naszego rządu. Chłop polski ma dostawać pomoc, choć i tak okrojoną. Gdy więc zgłosi się do urzędu po pieniądze, to często okazuje się, że musi miesiącami czekać albo że będzie losowanie, no i prawie zawsze usłyszy, że ma źle wypełnione papiery i że brakuje mu jeszcze niektórych dokumentów. A gdy dostarczy żądane dokumenty, to urzędnik mu nieraz dopowiada, że są potrzebne jeszcze inne, itd.

Według propagandy, gospodarka neokapitalistyczna w Polsce za rządów PO „ruszyła”. Ale tylko w marzeniach. Przyszedł kryzys ogólnoświatowy i nasz wewnętrzny. Niemal umierają liczne wsie i niektóre miasta, jak Łapy, Stalowa Wola, Gdynia, Szczecin itd. Wiele zakładów zwalnia robotników. Produkcja przemysłowa spadła o 20 proc., a w hutnictwie o 50 procent. Zapaść w eksporcie. A rząd się chwali, że jest bardzo dobrze. Ok. 2,5 mln Polaków żyje w skrajnej nędzy.

Nie jest do końca mądry w liberalizmie system przetargów, czytaj: wyścigu łgarzy. A w gospodarce teraz są same przetargi. W przetargach buduje się drogi, autostrady, mosty, wiadukty, zakłady, w ogóle, jeśli ktoś chce cokolwiek zrobić, musi ogłosić przetarg. Z reguły jednak, jak widzimy, nie wygrywają najlepsi, raczej „znajomi”, kumoterscy, sprytniejsi, którzy po wygraniu przetargu nie wywiązują się z umów – albo nic nie robią, albo ciągną rzecz latami, albo żądają podwyżek, jak to jest z autostradami. Najlepiej byłoby wybrać sobie firmę znaną z fachowości i porządności. Są mądrale, którzy dziwią się, że ludzie z Augustowa blokują nieraz drogę przez środek miasta, który przejeżdża tysiące tirów na dobę. Czegoż oni chcą, pytają, przecież obwodnicę zbudujemy już w roku 2014, przetargi już ogłoszone!

Głosi się, że będziemy mieli nowoczesną armię ochotniczą, złożoną ze 120 tys. ludzi z najbardziej nowoczesnym uzbrojeniem. Tymczasem ściągamy stare graty z USA i Niemiec, wojsku zabrano kilka miliardów złotych z budżetu, w armii rozkład i bałagan, czołgiści, piloci i marynarze nie ćwiczą, bo nie ma pieniędzy, jednostkom spadochronowym brakuje spadochronów, piechocie brakuje karabinów, a policji nabojów do ćwiczenia strzelania.

W 2007 r. 600 tys. pięknych ubrań zostało spalonych przez urzędników. Dlaczego? Bo to były podróbki i umniejszały dochody firm zachodnich. Tak każe robić matka Unia. Mogą u nas chodzić miliony ludzi w łachmanach, ale podróbki muszą być spalone.

Mimo obszarów nędzy UE ogranicza produkcję żywności w Polsce, a rząd to akceptuje. Mówi, że mamy błogosławiony wolny rynek. Godzi się z tym, że Unia przyśle czasem trochę mleka w proszku dla głodujących dzieci. Nie patrzy się też na to, że kurczy się bardzo ziemia orna. Za kilka lat ziemie zbożowe zajmą biopaliwa.

Polska może produkować leki dwa, trzy razy tańsze niż sprowadzane zza granicy. Ale nie są one przypisywane przez podkupywanych lekarzy albo nie otrzymują licencji urzędowych. Zaborcze koncerny decydują o naszym życiu i zdrowiu, wykorzystują rzekomo wolny rynek. A rząd zakłada sobie tezę, że koncerny to społeczności dobroczynnych aniołów kapitalistycznych.

Nasze urzędy upodobniają się coraz bardziej do chorej biurokracji brukselskiej. Szerzy się epidemia urzędniczej bezduszności. Podobno uchwala się prawa „przyjaznego państwa”, a jest coraz gorzej. Na przykład, kiedyś dla zarejestrowania firmy trzeba było chodzić do pięciu urzędów. Teraz już, według samochwalstwa rządowego, wystarczy przyjść do jednego okienka. Tylko że jest taka jakaś złośliwość tego okienka, że musi odesłać do dawnych pięciu i mamy już 6 okienek. Sprawy mogą się znowu ciągnąć długo.

Są tysiące praw i zarządzeń idiotycznych. Miały być zmienione, ale stare prawa znosi się przez nowe i te nowe znów bywają nie mniej idiotyczne. Ot, policjant przekroczy szybkość w pościgu za bandytą, to popełnia przestępstwo i ponosi karę. A kiedy brak policji pieniędzy na benzynę, bo budżet został bardzo okrojony, to ministerstwo mówi, niech policjanci więcej patrolują miasto na piechotę. Chodzenie dobrze robi dla zdrowia, z siedzenia pochodzą niemal wszystkie choroby. Richtig jak w domu wariatów.

Ostatnio nastąpił w Brukseli j akiś chorobliwy odruch przeciwko termometrom rtęciowym. Człowiek mający taki termometr od dziesiątków lat zamykać będzie drzwi na klucz, żeby nie zaskoczyła go kontrola jakiegoś komisarza z wydziału nonsensów i go nie ukarała, i nie zmusiła do zakupu termometru elektronicznego, choć tym trzeba mierzyć trzy razy i za każdym razem pokazuje inaczej. Ale Unia dba o zdrowie swoich obywateli, choćby pod przymusem.

Nieco wcześniej wpadło do gło wy jakiemuś geniuszowi z Brukseli, żeby w nazwach miejscowości złożonych z dwóch lub więcej wyrazów pisać łącznik, np. nie Jelenia Góra, lecz Jelenia-Góra. I trzeba zmieniać tablice, mapy, dowody, paszporty, prawa jazdy, metryki urodzenia i chrztu, świadectwa szkolne i dyplomy, dokument o zawarciu małżeństwa, zapisy hipoteczne itd. Oto nierozum praktyczny w pełnej krasie, choć w takiej drobniutkiej sprawie.

Równy geniusz zadziałał w nakazie wyrzucenia w Unii setek milionów skrzynek pocztowych i zastosowania nowych z podanymi rozmiarami, choć te nowe są zupełnie niepraktyczne. Nie mieści się w nich nie tylko książka przysłana jako list, ale nawet grubszy list od osoby zakochanej.

Takich i podobnych idiotyzmów są tysiące, a może i setki tysięcy. A my musimy wprowadzać je w życie, mają one być wyrazem naszej wolności unijnej i bardzo nas uszczęśliwiać. Przecież to robi się wielki szpital.


Niektóre na pozór drobne nielogiczności


Oto niektóre drobne, ale bardzo charakterystyczne nielogiczności w mediach i w polityce.

Z marksizmu i liberalizmu dużo ludzi bierze to, że nie liczy się prawda obiektywna, tylko poprawność polityczna, użyteczność i korzyść. Prawdą jest to, co jest mi użyteczne, co odpowiada moim uczuciom i skłonnościom i co może posłużyć do oszukania innych. Przy tym wszystkich inaczej się zachowujących, głównie katolików uczciwych, uważa się za głupich, a przynajmniej nieżyciowych. I rzeczywiście, wielu katolików w takim dziwnym świecie czuje się wyalienowanych z bieżącego życia.

W życiu dzisiejszym i w mediach jest cała masa różnych irracjonalności. Strajkujący np. wołają: My chcemy dialogu z władzami, ale one nie chcą nam dać żądanej podwyżki, dają mniej, więc nie chcą dialogu. W ogóle wszędzie dziś dialog ma polegać na pełnym ustępstwie wobec drugiej strony.

Ciekawa jest dziś logika w układzie drużyn futbolowych. Oto gra drużyna Niemiec z drużyną Francji. Posłuchajmy tylko sprawozdawcy: Teraz podaje piłkę Ukrainiec, przechwytuje ją Brazylijczyk, ale wyłuskał mu ją Nigeryjczyk i podał do Bułgara, ten silnie uderzył na bramkę, ale złapał ją 30-letni Argentyńczyk. I bądź tu, człowieku, mądry. W składzie tego meczu narodowość się liczy i zarazem nie liczy.

Bardzo dziwne jest często ocenianie pogody w jej prognozowaniu. Tutaj susza, aż ziemia pęka, wyschły łąki, stawy, jeziora, palą się lasy, a „przepowiadacz” mówi: Jutro będziemy się cieszyli piękną, słoneczną pogodą. Na pogodę patrzy się tylko ze strony wczasowiczów i turystów, a nie ze strony gospodarczej i życiowej.

Nierzadko zdarza się taka sytuacja: jeden poseł zarzucił drugiemu przestępstwo i wyzwał go od idiotów, ale jednocześnie oskarża go, że ten w odpowiedzi nazwał go chamem, wytyka mu brak dialogu i kultury.

Bardzo dziwna była w swoim czasie fraza wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie lustracji. Spod lustracji muszą zostać wyjęci ludzie, którzy pracowali w Urzędzie Kontroli Prasy i Publikacji Widowisk, czyli cenzury, oraz pracujący w Urzędzie ds. Wyznań. Tymczasem jedni i drudzy, jeśli nie należeli czasem wprost do SB, to ściśle z nią współpracowali. Taki werdykt da się wytłumaczyć tylko tym, że jedni i drudzy są niewinni, bo pierwsi tłumili „tylko” wolność słowa, a drudzy uciskali „tylko” duchowieństwo i Kościół.

Bardzo często pojawia się rozumowanie, że jeśli więcej ludzi coś w sondażach poprze, to jest to lepsze i mądrzejsze. Mówią: Ustawa jest bardzo dobra i mądra, bo poparła ją znakomita większość posłów. Albo dziennikarz pyta urzędnika od sportu: Czy zdążymy z Euro 2012? Tak – odpowiada urzędnik – 60 procent obywateli pytanych w sondażu tak powiedziało. Tak jakby rzecz zależała od wielości głosów.

Albo pytanie: Czy pan głosuje? Odpowiedź: Nie głosuję, polityka mnie nie interesuje. Dla mnie ważne jest, żebym miał pracę, dobry zarobek i możność godnego życia. Pytany nie rozumie, że to wszystko, czego chce, zależy właśnie od polityki.

Niezwykle częste są odpowiedzi nie na temat. Na przykład jakaś pani zapytana 13.06.2008 r. o opinię o Arturze Borucu jako bramkarzu, odpowiedziała: Boruc jest przystojny, seksowny, a więc dobrze gra.

Kobieta, zapytana o godziwość moralną zapłodnienia in vitro, odpowiada, że jest ono godziwe i słuszne, „bo dziś jest postęp techniczny”. A więc idąc po tej linii, trzeba by mówić, że wolno użyć bomby nuklearnej, bo jest ona owocem postępu technicznego. Zresztą na temat in vitro nawet uważający się za gorliwych katolików nieraz powiadają: In vitro jest dopuszczalne, gdy inne embriony się zamraża, a nie zabija. Według takiego idioty zamrożenie embrionu jest równe daniu mu życia na zawsze.

Albo: niektórzy ludzie nie chcą, by rząd miał nowe, bezpieczne samoloty, podobnie, żeby ksiądz przy dzisiejszym tempie pracy nie miał dobrego samochodu, najwyżej starego grata. „Bo Pan Jezus był ubogi”. Z kolei pewne grupy zawodowe nieraz wołają, aby nie wydawać pieniędzy na armię, flotę, budowle, na uroczystości patriotyczne itp., tylko żeby te pieniądze dać na podwyżkę ich pensji.

Albo: inteligenci w sporze światopoglądowym nieraz powiadają: jest pluralizm, wolno się nam różnić. Otóż nie wolno się różnić co do oczywistych prawd i wartości. To tak, jakby mówić, że świętemu i bandycie wolno się różnić, bo pluralizm.

Albo: co jakiś czas zdarzają się plagiaty magisteriów, więc jakiś geniusz z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego kiedyś palnął: znieść magisteria. To tak, jakby ktoś trafił na nieuczciwego lekarza i zażądał, żeby znieść naukowe prace lekarzy w ogóle.

Ostatnio jesteśmy świadkami ciekawej logiki premiera: Paweł Zyzak zrobił prowokacyjne, jego zdaniem, magisterium na UJ, a więc znieść IPN.

Również ostatnio w TVP mówią: Żona pewnego prezydenta zrobiła bardzo wiele dla humanizacji polityki i rozwiązania światowego kryzysu gospodarczego, bo kilkanaście razy na dzień zmieniała swoje kreacje.

Tak. W świecie nastąpiła potężna erupcja postępu technicznego i rozumu technicznego u uczonych i inteligentnych, ale, niestety, idzie za tym jak cień uwiąd myśli filozoficznej, humanistycznej, duchowej, no i samej logiki. Tymczasem trzeba równowagi, o którą wołał Jan Paweł II Wielki.


Z europeizmu religijnego


Wielki nierozum jest także w tym, że wracamy do pogaństwa, a raczej w aspekcie moralnym znacznie niżej, bo pogaństwo, np. greckie, chińskie, hinduskie, rzymskie, stało wysoko w godności i moralności. Dziś w UE zamiast religii chrześcijańskiej rozwija się na salonach nowa religia, którą można by nazwać europeizmem. Jest to nowe bałwochwalstwo europejskie lub kult techniki i rozkoszy.

Europeizm z góry wpływa coraz bardziej na doły, także katolickie. Księża polscy, pracujący we Włoszech, Francji, Niemczech, Austrii, opowiadają, że tam już często Kościołowi nie wolno bronić dogmatów i Dekalogu, a tym bardziej nie wolno polemizować z błędnymi poglądami społecznymi, politycznymi i światopoglądowymi. Tamci dobrzy duchowni i świeccy zazdroszczą Kościołowi polskiemu, że może on jeszcze czasami odezwać się na forum publicznym. Włosi np. wyraźnie zazdroszczą nam, że mamy Radio Maryja i TV Trwam, oddziałujące na cały kraj i świat. Tymczasem społeczeństwo nawet włoskie szybko się laicyzuje. Nierzadkie są przypadki, że katecheci i katechetki są praktycznie ateistami, a uczą tylko dla zarobku. W szkole, jeśli jest tylko jeden np. muzułmanin, to dyrekcja zdejmuje wszystkie krzyże. Co ciekawe, często nie dlatego, że tak chce ów muzułmanin, lecz samo grono nauczycielskie nie chce krzyży, chce świeckości szkoły i tylko korzysta z tego, że jest u nich ów muzułmanin. Toteż bardzo często usuwa się lub niszczy i gdzie indziej znaki religijne, obyczaje, ubliża się duchownym, plombuje się dzwony kościelne, bo jakoby to zabobon lub że zakłócają ciszę.

Coś z tego zaczyna się i u nas. Na przykład w Gdańsku prokuratura bada, dlaczego księża interesują się, kto z uczniów nie chodzi na lekcje religii. Duszpasterz nie może wiedzieć, kto nie chodzi na naukę religii i dlaczego. Każdy, nawet katolik, ma się kryć przed kapłanem ze swoim stanem religijności.

W podobnym duchu kanclerz Angela Merkel była łaskawa zaatakować Papieża Benedykta XVI za zdjęcie ekskomuniki z czterech biskupów lefebrystów, bo jeden z nich, bp Richard Williamson, głosił „kłamstwo oświęcimskie”, choć się z tego wycofał, pani kanclerz zdaje się wyznawać cezaropapizm, tzn. wyższość władzy świeckiej nad Kościołem. Słusznie ks. kard. Joachim Meisner żąda od Merkel, by przeprosiła Ojca Świętego, ale ona okazuje ducha religii europeizmu. Ciekawe: liczni Niemcy odcinają się od swego Papieża, a „nacjonalistyczni” Polacy kochają go jak swojego.

W czasie lotu do Kamerunu i Angoli, w których to krajach szerzy się bardzo AIDS, Benedykt XVI powiedział, że w walce z tą epidemią trzeba raczej humanizacji seksualności, pomocy finansowej i miłości dla chorujących, a nie prezerwatyw. Wtedy rzucili się na niego niemal wszyscy szamani religii europeizmu. Niemcy i Francja zaczęły wywierać potężny nacisk medialny, żeby Papież zmienił naukę moralną Ewangelii i Kościoła. Niektórzy nazywali go ignorantem, za to, że wątpi w skuteczność prezerwatyw. Parlament Europejski jak rada diabelska również zaatakował jeszcze raz Kościół katolicki, że śmie głosić dziś etykę ewangeliczną w sprawie szóstego przykazania. Nic dziwnego, bo koncerny produkujące prezerwatywy i leki przeciwko AIDS, często wątpliwe co do skuteczności, zarabiają na tym miliardy dolarów.

Za wypowiedź przeciwko prezerwatywom atakuje Papieża brytyjski profesor religioznawstwa Philip Goodchild, mówiąc, że to błąd tego rzędu jak walka z nauką o ewolucji człowieka z małpy. I dodaje, że Kościół winien się zająć nie moralnością, lecz „walką o sprawiedliwość społeczną w czasach kryzysu czy o powstrzymanie ocieplenia klimatu” („Dziennik”, 28-29.03.2009 r.). Oto wyznawcy religii europeizmu chcą przeformować Kościół na swoją modłę, przy tym kompletnie nie rozumieją, czym jest Kościół. Podobnie w tym temacie i nasi liczni publicyści są sprzeczni. Jedni mocno krytykują Kościół polski, że wtrąca się do życia publicznego, np. w nauce o moralności społecznej, a drudzy zarzucają Kościołowi, że „nie buduje wizji świata i polityki” (por. R. Krasowski „Europa”, 21-22.03.2009 r.). Jedni i drudzy nie chcą sięgnąć do nauki Kościoła o sobie samym. Największą ciągle nierozumnością jest wyrzucanie Boga z całego życia publicznego. Miejsce Boga zajmują z konieczności demony, szamani, czarownicy, wróżbici, magicy, numerologowie, fataliści, wierzący w zabobony, no i opanowani żądzą zabijania najsłabszych, żeby egoistycznie i po bandycku poszerzać sobie rzekomo przestrzeń życiową. Sytuacja jest ciężka i coraz cięższa u nas nie tylko z powodu narastającego kryzysu gospodarczego, ale także z powodu kryzysu obiektywnej rozumności życia duchowego i społeczno-politycznego: chaos, bezład, głupota, brak sił porządkujących i stabilizujących, brak poderwania społeczeństwa ku prawdziwemu dobru i panowanie jakichś obcych nam idei i sił. Nasza demokracja jest chora, dyskusje nad naprawą Rzeczypospolitej są stronnicze, subiektywne i nie tyle rozumowe, co emocjonalne i ciągle prym wiedzie zakłamanie. Wchodzimy w jakiś zaułek bez wyjścia. Jedynym wyjściem wydaje się usuwanie w wyborach osób nieodpowiedzialnych lub oszukujących oraz wprowadzanie na scenę polską ludzi nowych, światłych, prawych, z charakterem, w tym także młodszych. Musi być też dokonana reforma mediów przede wszystkim w tym celu, żeby przestały być nieobiektywne i żeby nie służyły koncernom nieprzyjaznym Polsce i Kościołowi. Dopiero wtedy Polska moralnie zmartwychwstanie.

drukuj