fot. PAP/Jakub Kamiński

Ł. Piebiak: Nie mogliśmy pozwolić na zakłamywanie rzeczywistości w dokumencie unijnym

Stronie polskiej chodziło o zwrócenie uwagi na dyskryminację grup religijnych – chrześcijan i żydów; nie mogliśmy pozwolić na to, aby zakłamywać rzeczywistość w oficjalnym dokumencie unijnym – powiedział w czwartek PAP wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak.

Resort sprawiedliwości poinformował w czwartek, że Polska zdecydowała o zawetowaniu Konkluzji Rady UE ws. stosowania Karty Praw Podstawowych UE w 2017 r. Oznacza to, że Konkluzje nie zostaną przyjęte.

Wiceminister Łukasz Piebiak, który stał na czele polskiej delegacji, omawiającej w Brukseli tekst Konkluzji, powiedział PAP, iż stronie polskiej chodziło o „zwrócenie uwagi w tekście Konkluzji na dyskryminację grup religijnych – chrześcijan i żydów – aby z taką samą mocą wszystkie praktyki dyskryminacyjne potępić”.

„Tymczasem, z tego co prezydencja austriacka nam przekazywała, wiele państw, zwłaszcza Europy Zachodniej, nie było skłonnych do tego, aby na takim samym poziomie postawić praktyki dyskryminacyjne względem grup LGBT i grup religijnych” –  dodał.

„Z naszego punktu widzenia to był nonsens, bo takie praktyki dyskryminacyjne wobec chrześcijan i żydów są, zwłaszcza w Europie Zachodniej i nie mogliśmy pozwolić na to, aby zakłamywać rzeczywistość w oficjalnym dokumencie unijnym” – podkreślił.

Jak dodał, „znane są przypadki zabójstw z tego powodu, że ktoś jest chrześcijaninem lub żydem, i jeśli Konkluzje tego nie odzwierciedlają, to nie jest dokument, pod którym warto byłoby się podpisywać”.

„Chodziło o postawienie na jednej szali wszystkich przejawów dyskryminacji i nie było na to zgody. Dyskryminacja grup LGBT była mocniej potępiana, niż dyskryminację ze względów religijnych, a w ogóle nie wchodziła w grę możliwość wpisania religii chrześcijańskiej” – zaznaczył.

Jak wyjaśnił wiceminister, Konkluzje są corocznym stanowiskiem Rady UE odnoszącym się do realizacji Karty Praw Podstawowych.

„Dokument ten, jeśli jest przyjęty, ma dość poważny charakter polityczny, bo jest on przyjmowany przez wszystkie państwa członkowskie i w związku z tym jest dość istotny. Jest objęty procedurą jednomyślności, sprzeciw jednego z państw blokuje jego przyjęcie, i tak się stało” – powiedział Łukasz Piebiak.

„Czy można go było dopracować? Można było i myśmy do ostatniej chwili próbowali przekonać Prezydencję i Komisję do tego, aby postawić na jednej szali wszystkie praktyki dyskryminacyjne jako takie, z którymi należy walczyć” – mówił.

Jak wyjaśnił, w związku z zawetowaniem Konkluzji przez Polskę, prace nad tym dokumentem zakończono.

„Zaproponowano przyjęcie tzw. konkluzji Prezydencji, ale to jest dokument, który nie ma politycznego znaczenia, choć w jakiś sposób pozwala się wypowiedzieć tym, którym Konkluzje się podobały” – dodał wiceminister.

PAP/RIRM

drukuj