fot. facebook.com

Ks. abp M. Jędraszewski: Musimy tworzyć cywilizację prawdy i miłości

Musimy tworzyć w sobie i wokół siebie cywilizację prawdy i miłości. To wielkie zadanie jakie stoi przed nami, przed Kościołem w Polsce, przed Polską – mówił w Wielki Piątek w Kalwarii Zebrzydowskiej metropolita krakowski ks. abp Marek Jędraszewski.

Metropolita podkreślił, że należy stać na straży własnego sumienia, by ocalić człowieczeństwo. Wspominał słowa Jana Pawła II wypowiedziane w 1997 r. w Gnieźnie wobec pięciu prezydentów, że Europa nie odzyska swej szlachetnej tożsamości, jeżeli nie będzie kształtowana i prowadzona przez ludzi sumienia.

„Nasze myślenie i postępowanie musi być według zasady: tak – tak, nie – nie, bo wszystko inne pochodzi od złego ducha” – mówił.

Hierarcha wskazał, że o łaskę prawego sumienia należy nieustannie prosić Boga.

„Musimy tworzyć w sobie i wokół siebie cywilizację prawdy i miłości. To wielkie zadanie, jakie stoi przed nami, przed Kościołem w Polsce, przed Polską, jeżeli chce ona spełnić rolę, jakiej życzył jej Jan Paweł II, gdy z nadzieją patrzył, jak stała się członkiem UE: aby wniosła do niej to, co najbardziej istotne, a tam bywa już zapomniane: prawdę i dobro, Jezusa Chrystusa (…)” – powiedział metropolita krakowski.

Nawiązując w kazaniu do wydarzeń sprzed ponad 2 tys. lat, ksiądz arcybiskup powiedział, że własnemu sumieniu sprzeniewierzył się Piłat, który uległ argumentom „ulicy” i „zagranicy”. Jak mówił, Piłat szybko zorientował się, że Jezus jest niewinny. Próbował uciec od problemu i dał wybór ludowi. Pytał, kogo chce on uwolnić – Jezusa czy zbrodniarza Barabasza?

„Lud wybrał Barabasza. Ten wybór wskazuje, pod jaką presją był Piłat. Zastosowano wobec niego te mechanizmy, które i wtedy, i dziś są znane. Językiem współczesnym można je nazwać +ulicą+. Podburzyć tłum. Wzbudzić wielkie emocje wśród ludzi, by krzyczeli tylko jedno: +ukrzyżuj go!+” – powiedział duchowny.

Ks. abp Marek Jędraszewski dodał, że Piłat został poddany też presji „zagranicy”.

„Odwołanie się do ówczesnego głównego ośrodka życia politycznego, administracyjnego i militarnego, do Rzymu. Presja polegała na tym, że jeśli Piłat będzie bronił Chrystusa, to znaczy, że jest wrogiem cesarza. (…) Arcykapłani, przywódcy ludu skierowali oskarżenie: stwierdziliśmy, że ten człowiek (Jezus – PAP) podburza nasz naród i odwodzi od płacenia podatków cesarzowi, a siebie podaje za mesjasza, króla. (…) Żydzi wołali – jeśli go uwolnisz, nie jesteś przyjacielem cezara. Każdy, kto się czyni królem, sprzeciwia się cesarzowi” – mówił.

Jak podkreślił ksiądz arcybiskup, wobec presji „ulicy” i „zagranicy” Piłat okazał uległość.

„Chcąc zadowolić tłum, kazał Chrystusa najpierw biczować, a następnie wydał na ukrzyżowanie. Wraz z tą decyzją, świadczącą o słabości jego charakteru, uciekł od odpowiedzialności” – powiedział.

Metropolita pytał, czy można uciekać od odpowiedzialności.

„Są takie próby, ale w gruncie rzeczy sprowadzają się one do ucieczki od własnego sumienia” – powiedział.

Duchowny wskazał, że sumienie pełni dwie funkcje. Po pierwsze mówi o tym, co jest dobre, a co złe.

„Właściwie ukształtowane sumienie przedstawia wyraźną granicę między dobrem i złem. (…) Piłat wiedział, że Chrystus jest człowiekiem sprawiedliwym. Potrafił ocenić Żydów, że działają przez zawiść” – mówił.

Drugi poziom przekłada się na czyny.

„Gdy sumienie widzi, że coś jest dobre, to mówi: czyń to, a gdy coś jest złe, to czujemy wewnętrzny zakaz: nie wolno czynić zła. (…) Piłat tu okazał się człowiekiem słabym. Miał władzę, działał w imieniu cesarza, ale wewnętrznie w swoim sumieniu był słaby i dlatego uległ” – wskazywał ksiądz arcybiskup.

Zdaniem metropolity, gdyby Piłat uwolnił Chrystusa, doświadczyłby wewnętrznej wolności, bo poszedłby za prawdą wbrew naciskom „ulicy”.

„Poczułby wewnętrzną godność nawet, gdyby to miało go kosztować” – podkreślił.

Jednak Piłat nie uwolnił Jezusa. Został człowiekiem wewnętrznie zniewolonym, który ostatecznie popełnił samobójstwo z powodu wyrzutów sumienia.

„Jakaż to znacząca lekcja dla nas, gdy słyszymy oskarżenia kierowane wobec tych, którzy chcą postępować zgodnie z własnym sumieniem. W imię sumienia, na przykład lekarze, nie chcą zgodzić się na zabójstwo dzieci nienarodzonych” – wskazywał.

Ks. abp Marek Jędraszewski wspomniał o działaczce pro-life z Kanady Mary Wagner, która stara się rozmawiać z kobietami decydującymi się na tzw. aborcję, by je od tego odwieść.

„Ona chce być człowiekiem prawego sumienia. Staje wobec muru, jakim jest prawo, urzędnicy tzw. państwa prawa, dla których liczy się – nieraz bardzo zimny i obojętny na los człowieka – przepis, a nie to, co jest istotne: życie i dobro człowieka” – powiedział.

Piątkowa część misterium pasyjnego w Kalwarii Zebrzydowskiej rozpoczęła się o świcie przed Domem Kajfasza. Ponad 100 tys. wiernych przypatrywało się inscenizacji męki Zbawiciela, przygotowanej przez bernardynów i świeckich. Dróżkami Męki Pańskiej przeszli do Ratusza Piłata, gdzie został odczytany „Dekret skazujący Jezusa na śmierć”, a ks. abp Marek Jędraszewski wygłosił słowo pasterskie.

Wierni w Drodze Krzyżowej przeszli na Wzgórze Ukrzyżowania, gdzie odprawiona została liturgia Wielkiego Piątku. Ciało Chrystusa w Eucharystii przeniesiono do Kaplicy Grobu na szczycie góry. Do niedzieli będzie trwała jego adoracja.

Sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej zostało ufundowane na początku XVII w. przez rodzinę Zebrzydowskich. Powstały wokół niego Dróżki Męki Pańskiej, przypominające miejsca święte w Jerozolimie. Kalwaryjskie misteria pasyjne inauguruje Niedziela Palmowa. Zasadnicza część rozpoczyna się w Wielką Środę.

PAP/RIRM

drukuj