fot. PAP/Rafał Guz

Komisja weryfikacyjna o Pięknej 49

Po godz. 10.00 komisja weryfikacyjna rozpoczęła dzisiaj rozprawę ws. działki przy ul. Pięknej 49 w Warszawie. Wiceszef komisji Sebastian Kaleta mówił PAP, że w tej sprawie wydano decyzję zwrotową na osobę, która nie żyła, a miasto, wiedząc o nieprawidłowościach, pozwoliło na wybudowanie biurowca.

Na rozprawę jako świadków wezwano: naczelnik Wydziału Nieruchomości w Urzędzie Dzielnicy Śródmieście Wiesławę Iwanicką, referenta w tym urzędzie Przemysława Niedzielskiego, kuratora Bartłomieja Kościuszko oraz notariusza Grzegorza Arczyńskiego. W charakterze stron wezwania dostali beneficjenci decyzji zwrotowej: Magdalena Motylińska i Sławomir Janiszewski.

Jak pisała w kwietniu br. „Gazeta Wyborcza”, przed wojną na działce przy ul. Pięknej 49 stała prywatna kamienica, która należała do czterech córek owdowiałej szlachcianki. Część nieruchomości nabył inżynier, żołnierz Armii Krajowej Mieczysław Szenfeld. Po wojnie dawni właściciele, zgodnie z dekretem Bieruta, złożyli w terminie wnioski dekretowe, jednak – tak jak w większości przypadków – nikt tych podań nie rozpatrzył.

Dopiero kilkadziesiąt lat później dawne właścicielki wniosły o ponowne rozpatrzenie wniosku z lat 40. O swoją część nie upomniał się Mieczysław Szenfeld, ale – jak pisze „Gazeta Wyborcza” – w latach 90 sąd wyraził zgodę na kuratora działającego w jego imieniu. Jednak po kilku latach, w 2009 r., urzędnicy odmówili zwrotu działki przy Pięknej 49.

Sprawa wróciła w 2010 r., kiedy część roszczeń do nieruchomości kupił prywatny biznesmen. W 2011 r. urzędnicy Biura Gospodarki Nieruchomościami wydali decyzję o zwrocie.

Następnie beneficjenci udali się do urzędu dzielnicy Śródmieście, by dokonać zmiany użytkowania wieczystego we własność. Jednak w urzędzie dzielnicy urzędnicy sprawdzili, że Mieczysław Szenfeld urodził się w 1913 r. i musiałby mieć już blisko sto lat w chwili zwrotu; następnie uzyskali akt zgonu Mieczysława Szenfelda z 1974 r.

Wtedy – jak pisze „Gazeta Wyborcza” – dzielnica zawiadomiła BGN, który też wystąpił o akt zgonu Mieczysława Szenfelda, ale dzień po podpisaniu aktu notarialnego, którym miasto przekazało grunt w prywatne ręce.

Gazeta podaje, że w reprywatyzacji Pięknej 49 pomógł obywatel polski z ukraińskim paszportem, który przed notariuszem podawał się za Mieczysława Szenfelda. Miał to samo imię i nazwisko.

Po reprywatyzacji na działce przy Pięknej 49 powstał biurowiec.

Sebastian Kaleta powiedział PAP, że komisja na rozprawie przede wszystkim będzie badała okoliczności, w jakich zawarto umowę z Mieczysławem Szenfeldem.

„Pod koniec 2012 r. okazało się, że nie żyje, a w międzyczasie zawierano umowy, których stroną był Mieczysław Szenfeld” – powiedział Sebastian Kaleta.

Ocenił jako „kuriozalne” to, że miasto wiedząc, że popełniło błąd ws. Pięknej 49, nie wznowiło postępowania i nie zablokowało obrotu tą nieruchomością.

„Wpisy w księgach wieczystych nastąpiły po czasie, kiedy miasto już miało świadomość tego, że reprywatyzacja jest błędna” – powiedział wiceszef komisji.

Sebastian Kaleta podkreślił, że mimo zawiadomienia prokuratury i informacji, że Mieczysław Szenfeld nie żyje, miasto wydało w 2015 r. pozwolenie beneficjentom decyzji zwrotowej na budowę biurowca.

„Miasto od listopada 2012 r. wiedziało o tym, że pan Szenfeld nie żył w dacie wydawania decyzji (zwrotowej)” – podkreślił.

Wiceprzewodniczący komisji weryfikacyjnej podkreślił, że pierwszy kurator dla Mieczysława Szenfelda zmarł przed zwrotem nieruchomość.

„Mamy dość absurdalną sytuację, w której wydano decyzje na osobę nieżyjącą, reprezentowaną przez nieżyjącego kuratora” – dodał.

Komisja weryfikacyjna od początku czerwca ub.r. bada zgodność z prawem decyzji administracyjnych w sprawie reprywatyzacji warszawskich nieruchomości.

PAP/RIRM

drukuj