Kolejna erupcja wiary

Z jednej strony słychać narzekania na kryzys wiary, ale z drugiej mnożą
się objawy wiary niezwykle żarliwej. Jak wytłumaczyć ten paradoks? Ano tak, że
objawom narastania kryzysu jednej wiary towarzyszą objawy eksplozji innej wiary.
Natura bowiem nie znosi próżni, więc jeśli człowiek traci wiarę w Boga, to
zaczyna wierzyć we wszystko, co mu tam starsi i mądrzejsi podsuną.

 To spostrzeżenie rzuca snop światła na fenomen "młodych,
wykształconych, z wielkich miast". W miarę indyferencji religijnej narasta w tym
środowisku żarliwa wiara – a to w naszą młodą demokrację, a to w istnienie
związku między ociepleniem klimatu i klimakterium, a to w przygotowany przez
generalinę Anodinę raport MAK… Przed kilkoma dniami media głównego nurtu
podały do wierzenia nową rewelacyjną prawdę – że mianowicie były komendant
główny policji generał Marek Papała został przypadkowo zastrzelony przed własnym
domem przez złodziei samochodów, którzy najpierw tak bardzo pragnęli ukraść mu
rzęcha marki Daewoo Espero, że aż go zastrzelili, ale potem przestraszyli się
własnej zuchwałości i uciekli – aż po 14 latach ruszyło ich sumienie. Dzięki
temu uknuta w międzyczasie teoria spiskowa, głosząca, iż zabójstwo generała
Papały było następstwem spisku razwiedczyków, którym się wydawało, że generał
Papała zamierza dobrać się do szwajcarskiego sezamu razwiedki, w związku z czym
na wszelki wypadek został odstrzelony – całkowicie upadła, ku radości nie tylko
byłego ministra spraw wewnętrznych Leszka Millera, nie tylko byłego ministra
sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ćwiąkalskiego, ale również,
a może przede wszystkim – byłego agenta razwiedki, "polonijnego biznesmena"
Edwarda M., który dzięki temu ponad śnieg zostanie wybielony.

Teraz tylko patrzeć, kiedy każdy z pięciu podejrzanych w tej wersji sprawy
rzezimieszków powiesi się w monitorowanych 24 godziny na dobę celach – czego, ma
się rozumieć, nikt nie zauważy – podobnie jak w przypadku specjalistów od mokrej
roboty zaangażowanych w sprawę morderstwa Krzysztofa Olewnika. Dzięki temu
bowiem nowa wersja obiektywnej prawdy zostanie wzmocniona pieczęcią tajemnicy –
a wiadomo, że nic tak nie wzmacnia żarliwości, jak atmosfera tajemniczości.
Tajemnice mają również działanie integrujące – o czym możemy przekonać się
choćby przy okazji odporu, jaki Jasnogród daje Ciemnogrodowi w sprawie
katastrofy smoleńskiej. Eksperci przekrzykują się jeden przez drugiego, w
dodatku co jeden, to kompetentniejszy, na okładkach "lub czasopism" znowu
pojawia się wizerunek znienawidzonego Antoniego Macierewicza – co, nawiasem
mówiąc, skłania niektórych zoologów do rewizji poglądu, jakoby niektóre gatunki
dzikich ssaków drapieżnych nie mogły krzyżować się z przedstawicielkami trzody
chlewnej – zaś funkcjonariusze mediów głównego nurtu wprost wychodzą ze skóry,
by dostrzeżono nie tylko ich osobistą gorliwość w wierze, ale również, a może
nawet przede wszystkim – gorliwość misyjną.

Teraz czeka ich nowe odpowiedzialne zadanie, bo podejrzliwcy, których na tym
świecie pełnym złości przecież nie brakuje, zaraz powiedzą, że podana właśnie do
wierzenia nowa wersja zabójstwa generała Marka Papały jest znakomitą ilustracją
umacniania władzy razwiedki nad naszym nieszczęśliwym krajem. Że na widok
niezwykle zaawansowanych objawów świadomej dyscypliny w sprawie katastrofy
smoleńskiej Siły Wyższe uznały, iż mogą pozwolić sobie na ostentację również w
tej sprawie – bo funkcjonariusze niezależnych mediów, salon i stado autorytetów
moralnych z taką samą skwapliwością i gorliwością będą krzewili wśród "młodych,
wykształconych, z wielkich miast" wiarę w autentyczność naszej młodej
demokracji, nieskalanej praworządności i świetlanej przyszłości. Zawartość
zbioru zastrzeżonego IPN, a zwłaszcza moskiewskiego archiwum KGB, daje
wystarczającą gwarancję nie tylko wiary żarliwej, ale również – że przodujące w
pracy operacyjnej oraz wyszkoleniu bojowym i politycznym kadry podołają także
temu zadaniu.

Stanisław Michalkiewicz

drukuj