Jest dialog, nie ma współpracy

Brak zobowiązania do konkretnej współpracy oraz zrównanie Kościoła katolickiego z „organizacjami światopoglądowymi”, które w praktyce okazują się organizacjami masońskimi, to konsekwencje wejście w życie zapisów traktatu lizbońskiego dotyczących Kościołów. Artykuł 17 tego dokumentu nie daje żadnych gwarancji, że Unia Europejska zrezygnuje z polityki narzucania państwom członkowskim modelu skrajnej świeckości. Dowodem na to jest choćby wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu z listopada w sprawie krzyża.

Wejściu w życie traktatu lizbońskiego 1 grudnia br. towarzyszył entuzjazm wielu przedstawicieli Kościoła odnośnie do zapisów traktatu dotyczących relacji pomiędzy Unią Europejską a Kościołami. „Kościoły stają się oficjalnymi partnerami dialogu z Unią” – słyszeliśmy. Jednak zapisy artykułu 17, który dotyczy tych relacji, pełne są niedomówień i niejasności. Jak podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” ks. prof. Józef Krukowski, profesor nauk prawnych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, potrzeba tu czujności ze strony Kościołów i związków wyznaniowych.

Oceniając artykuł 17 traktatu lizbońskiego, ksiądz profesor zwraca uwagę na to, że mimo pozytywnych treści w nim zawartych wiele kwestii jest niejasnych i nie zabezpiecza w praktyce praw Kościołów i związków wyznaniowych. Ważnym kompromisem, który udało się osiągnąć w czasie rozmów nad tworzeniem traktatu, jest to, że dokument szanuje status przyznany Kościołom i stowarzyszeniom lub wspólnotom religijnym w poszczególnych państwach Unii Europejskiej na mocy ich prawa krajowego. Oznacza to odejście od narzucania wszystkim państwom tzw. modelu francuskiego, który zapewnia całkowity rozdział państwa od Kościoła. – Ale to wcale nie znaczy, że UE rzeczywiście definitywnie rezygnuje z polityki narzucania państwom członkowskim modelu skrajnej świeckości redukującej życie religijne do sfery prywatnej – zauważa ks. prof. Krukowski. Kolejnym negatywnym skutkiem przyjętych zapisów jest zrównywanie do jednego poziomu Kościołów mających wielowiekową tradycję, zakorzenionych w tożsamości europejskiej, ze związkami wyznaniowymi i organizacjami światopoglądowymi, do których należą choćby organizacje masońskie. – Jest to takie równanie w dół – zauważa ks. prof. Krukowski.

Unia Europejska deklaruje w artykule 17 traktatu otwarty, przejrzysty i regularny dialog z Kościołami, związkami wyznaniowymi i organizacjami światopoglądowymi. O słuszności tego zapisu przekonany jest ks. bp Piotr Jarecki, wiceprzewodniczący Komisji Episkopatów Wspólnoty Europejskiej. Choć taki dialog jest konieczny i obie strony mają do niego prawo, to jednak – jak podkreślił – nie może być tak, że rolę Kościoła sprowadza się do lobbowania czy załatwiania interesów. – Taka jest prawda, nie jesteśmy żadną grupą interesów ani żadną grupą lobbującą, tylko Chrystusowym Kościołem – powiedział ksiądz biskup w homilii w warszawskim kościele Najświętszego Zbawiciela dzień przed wejściem traktatu w życie. – A jedynym interesem Kościoła jest tak naprawdę tylko to, ażeby stworzyć mu warunki właściwe, by mógł swoją religijną i moralną misję prowadzić – dodał. Ksiądz profesor Krukowski zwraca uwagę na jeszcze jedną kwestię: Unia Europejska zobowiązuje się tylko do dialogu, a nie do współpracy z Kościołami. I w tym tkwi kolejny poważny problem – czy z tego „dialogowania” cokolwiek będzie wynikać?

Ksiądz Piotr Mazurkiewicz, sekretarz generalny Komisji Episkopatów Wspólnoty Europejskiej, poinformował, że w najbliższych tygodniach będzie przygotowane wspólne stanowisko wszystkich Kościołów zrzeszonych w COMECE i Konferencji Kościołów Europejskich (KEK) na temat rozumienia artykułu 17 traktatu z Lizbony.

Traktat lizboński, tzw. traktat reformujący Unię Europejską, wszedł w życie 1 grudnia 2009 roku. Jego postanowienia są kolejnym krokiem w kierunku tworzenia jednolitego państwa europejskiego, w którym prawa poszczególnych państw są coraz bardziej ograniczane.


Maria Popielewicz

drukuj