Grzech bluźnierstwa

Laboratorium wiary – Dekalog

Drugie przykazanie Dekalogu nakazuje szanować imię Boże i traktować osobę samego Boga z synowską bojaźnią i czcią. Imieniem Bożym możemy posługiwać się w rozmowach o Bogu i podczas modlitwy. Słowo Boże zabrania posługiwania się imieniem Bożym lekkomyślnie lub pogardliwie. Nie wolno posługiwać się imieniem Bożym w celu potwierdzenia fałszywie składanych przyrzeczeń. Poważnym wykroczeniem moralnym przeciwko II przykazaniu Bożemu jest bluźnierstwo.

Potocznie bluźnierstwo kojarzy się z posługiwaniem się nieprzyzwoitymi słowami. Ten, kto bluźni – przeklina. Tak nie jest. Mówienie nieprzyzwoitych słów to zwykła wulgarność, będąca najczęściej wyrazem braku opanowania, kultury osobistej czy też słabego wyrobienia duchowego. Bluźnierstwo, którego zabrania II przykazanie Boże, jest grzechem ciężkim, polegającym na „wypowiadaniu przeciwko Bogu – wewnętrznie lub zewnętrznie – słów nienawiści, wyrzutów, wyzwań, na mówieniu źle o Bogu, na braku szacunku względem Niego w słowach, na nadużywaniu imienia Bożego” (KKK nr 2148). Jeśli wulgarne słowa zostają skierowane przeciwko Bogu – stają się bluźnierstwem. Ale bluźniercze mogą okazać się szydercze, ironiczne, kpiące, pozbawione respektu wypowiedzi o Bogu.

Istotą grzechu bluźnierstwa jest nienawiść (gniew, złość) skierowana ku Bogu. Bluźnierstwo jest grzechem szatańskim – to szatan jest pierwszym bluźniercą przeciwko Bogu. Grzech bluźnierstwa zdarza się u ludzi pysznych i wrogo nastawionych do Boga, którzy ośmielają się zwracać przeciwko Niemu. Dopuszczają się go ci, którzy świadomie walczą z Bogiem (walczący ateiści), a narzędziem tej walki jest wyśmiewanie prawd wiary, naigrawanie się z symboli religijnych, wykorzystywanie ich w sposób prowokacyjny. Ten grzech podszyty jest zawsze nienawiścią do tego, co święte.

„Zakaz bluźnierstwa rozciąga się także na słowa przeciw Kościołowi Chrystusa, świętym lub rzeczom świętym” (KKK nr 2148). Intencją bluźniercy jest wtedy nie tylko obrażanie Boga, ale także szkodzenie Kościołowi i osłabianie wiary w sercach ludzi. Na tym polega wewnętrzna złość bluźnierstwa.

Przy okazji chciałbym wyjaśnić pewną rzecz, która na pozór wydaje się bluźnierstwem, ale nim nie jest. Zdarza się, że niektóre osoby, zwłaszcza w starszym wieku, mają natręctwo nieprzyzwoitych czy też wrogich myśli przeciwko Bogu, Chrystusowi, Matce Najświętszej, które wprowadzają w ich serce niepokój. Osoby te bardzo cierpią, gdyż myśli te i skojarzenia stanowią poważne utrapienie i zaburzenie ich modlitwy. Trzeba jasno powiedzieć, że nie mamy tu do czynienia z bluźnierstwem (pierwszy warunek: musi być ono dobrowolne i świadome). Natrętne myśli nie stanowią grzechu ciężkiego i nie pociągają za sobą odpowiedzialności moralnej przed Bogiem. Co w takiej sytuacji robić? Starać się przede wszystkim nie nadawać im przesadnego znaczenia, aby nie tracić pokoju ducha. Trzeba również pamiętać przy ich ocenie – że dopóki człowiek nie znajduje w nich upodobania, można mówić jedynie o pokusie, a nie o grzechu. Mogą być one spowodowane przyczynami naturalnymi (np. chorobą, wiekiem).

I ostatnia rzecz. Te natręctwa „bluźniercze”, które były udziałem także wielu świętych, są godziną próby, z której możemy wyjść zwycięsko. Uciekajmy się do Boga także wtedy, gdy przeszkadzają nam się modlić. Ofiarowujmy Bogu cierpienie i niepokój, jakie w nas rodzą. Radźmy się spowiednika, w jaki sposób moglibyśmy się od nich uwolnić, ale jeśli taka jest wola Boża – przyjmijmy je jako nasz krzyż. W każdym razie nie dajmy się zastraszyć szatanowi, który będzie przecież niepokoił nas na różne sposoby, aby osłabić w nas ducha miłości i wierności Bogu. Pamiętajmy o tym, że życie duchowe jest walką. Tak, jak Jezus walczył na pustyni przez czterdzieści dni i nocy i okazał się całkowicie posłuszny Ojcu, tak też i nas czeka niejedna duchowa walka o oczyszczenie naszej miłości względem Boga.

ks. Zbigniew Sobolewski
drukuj