Duszpasterz na ziemiach w 1945 r. odzyskanych

Księża niezłomni

Ksiądz Stanisław Marchewka (1883-1960)

Już jako wikariusz owocnie działał na polu społecznym w Zagłębiu Dąbrowskim. Tę działalność kontynuował jako proboszcz parafii bł. Wincentego Kadłubka w Jędrzejowie. Na szeroką skalę rozwinął kult błogosławionego kronikarza nie tylko w samej parafii i okolicy, ale i na forum ogólnopolskim. Więziony przez okupanta niemieckiego przebywał w obozach koncentracyjnych Auschwitz i Dachau. W 1945 r. podjął pracę duszpasterską na polskich ziemiach zachodnich. Jako proboszcz, dziekan i komisarz biskupi w Świdnicy miał wielkie zasługi w polonizacji ziem zachodnich. Został uwięziony przez komunistów za to, że odważnie ostrzegał księży przed represjami. Do końca życia był inwigilowany przez reżimowe służby PRL.

Stanisław Marchewka przyszedł na świat 27 kwietnia 1883 r. we wsi Koziegłówki k. Myszkowa. Pochodził z niezamożnej rodziny rolniczej Michała i Marianny z domu Oleksiak. Głęboko religijni rodzice dali diecezji kieleckiej dwóch synów kapłanów: Stanisława i siedem lat młodszego Antoniego, w przyszłości redaktora częstochowskiej „Niedzieli”. Ich bratankiem był ks. Andrzej Marchewka, kapelan ks. bp. Augustyna Łosińskiego, później proboszcz w Olkuszu. Podstawowe wykształcenie Stanisław zdobył w rodzinnej miejscowości, do szkoły średniej uczęszczał w Częstochowie. Po jej ukończeniu w 1904 r. wstąpił do kieleckiego seminarium duchownego. Święcenia kapłańskie otrzymał w Kielcach 22 listopada 1908 roku.

Następnie ks. Stanisław Marchewka został skierowany na wikariat w Sosnowcu do jedynej wtedy w mieście parafii Wniebowzięcia NMP. Pracował tam przez siedem lat i jako wikariusz wykazał się otwartością na problemy ludzi pracy. W 1912 r. wybudował dom robotniczy, który służył robotnikom do spotkań i dyskusji na tematy społeczne i religijne. Co szczególnie ważne – budził świadomość narodową Polaków żyjących pod zaborem rosyjskim. Tymczasem w 1914 r. wybuchła I wojna światowa, zbliżał się czas odzyskania przez Polskę niepodległości.


Proboszcz w Jędrzejowie


Ordynariusz diecezji kieleckiej ks. bp Augustyn Łosiński, widząc owocną pracę wikariusza z Sosnowca, w 1915 r. mianował ks. Stanisława Marchewkę proboszczem młodej parafii w Jędrzejowie. Jeszcze w czasie działań wojennych nowy proboszcz przystąpił do odbudowy parafialnego kościoła. Kościół klasztorny po wypędzeniu z niego przez władze carskie gospodarzy, czyli Ojców Cystersów, przez lata popadał w ruinę wraz z przyległym doń klasztorem. Zniszczeń dopełniły działania wojenne, w wyniku których w 1915 r. w świątyni wybuchł pożar. Ksiądz Marchewka skutecznie mobilizował parafian do odbudowy kościoła i budynków klasztornych. Jego działania gospodarcze, budzenie świadomości patriotycznej, sprzeciw wobec zarządzeń Niemców, którzy w latach wojny okupowali Jędrzejów, przyczyniły się do aresztowania proboszcza.

Po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku ks. Stanisław Marchewka rzucił się w wir działalności społecznej. Organizował uroczystości patriotyczne na pamiątkę ważnych wydarzeń z historii Polski. Przystąpił do akcji szerzenia szkolnictwa polskiego. Założył w Jędrzejowie męskie seminarium nauczycielskie, które przez długie lata przygotowywało kadry pedagogiczne dla szkół. W okolicznych wioskach należących do parafii przyczynił się do zorganizowania sześciu szkół ludowych i trzech ochronek, zwłaszcza dla biednych dzieci. Był inicjatorem kursów dokształcających dla dorosłych, wybudował dom ludowy, założył Kasę Stefczyka i sklep udziałowy.


Rozwój kultu bł. Wincentego Kadłubka


Jako proboszcz ks. prałat Stanisław Marchewka nadał szeroki rozgłos kultowi bł. Wincentego Kadłubka. Czynił to z rozmachem, pomysłowością i gorliwością kapłańską. Chciał oprzeć ten kult na trwałych podstawach. Pisał i publikował odezwy o błogosławionym, ogłaszał apele. W 1917 r. opublikował obszerną broszurę o życiu kandydata na ołtarze i czci oddawanej mu przez wiernych.

Na wspomnienie zasługują szczególnie uroczyste obchody 700-lecia śmierci błogosławionego, które urządził ks. Marchewka w 1923 roku. Trwały one od 20 czerwca do 27 sierpnia. Uczestniczyło w nich kilku biskupów polskich, setki kapłanów i około 150 tysięcy wiernych. W parku klasztornym 25 sierpnia odbył się wiec pod kierownictwem ordynariusza kieleckiego. Referaty o aktualnych sprawach religijno-społecznych głosili biskupi, ludzie nauki i działacze społeczni. 26 sierpnia 1923 r. uroczystą Mszę św. sprawował ks. abp Adam Sapieha z Krakowa, a kazanie wygłosił ks. abp Józef Teodorowicz ze Lwowa. Po Sumie odbyła się procesja z trumienką Wincentego Kadłubka. Orszak przeszedł od klasztoru do rynku w mieście. W procesji szło 7 biskupów, około 200 księży, setki chorągwi i feretronów, sodalicje i bractwa kościelne, 10 orkiestr i rzesze pielgrzymów. Była to chyba największa uroczystość w historii miasta Jędrzejowa, a jej organizatorem był ks. Stanisław Marchewka.

Proboszcz uczestniczył w życiu religijnym stowarzyszeń kościelnych z diecezji kieleckiej i w życiu religijnym całego kraju. W czerwcu 1939 r., a więc w przededniu II wojny światowej, na Kongresie Eucharystycznym w Gdyni wygłosił referat o wymowie antyniemieckiej.

Należy zaznaczyć, że te osiągnięcia duszpasterskie i społeczne nie przychodziły łatwo ks. Marchewce. Ze wspomnień świadków jego życia wynika, że był człowiekiem trudnym w kontaktach z ludźmi, także z księżmi, wybuchowym, mimo to jednał wiernych dla sprawy Bożej.


Lata okupacji niemieckiej


Z agresją niemiecką na Polskę w 1939 r. do Jędrzejowa przybyło wielu wygnańców z Poznańskiego. Dom znaleźli u parafian, a pomoc duchową – u stóp ołtarza z relikwiami bł. Wincentego. Jedna z poznanianek (Teodora Max, list z 16 czerwca 1961 r.) wspomina, jak wiele dobroci zaznała w Jędrzejowie nie tylko od ludzi, ale i w klasztorze Cystersów. Pisze: „Nie przypuszczałam nigdy, że moje dłuższe rozważania w jego (bł. Wincentego) kaplicy będą rzutowały na całe moje życie, że mój przymusowy pobyt przez dwa lata podczas okupacji w Jędrzejowie zadecyduje o postawie i kierunku całego mojego życia”. To wyznanie świadczy o owocach duszpasterskich poczynań ks. Stanisława Marchewki w Jędrzejowie.

Tymczasem już na początku okupacji w 1939 r. ks. Marchewka został aresztowany przez gestapo w Sosnowcu – za referat wygłoszony w Gdyni. Wkrótce go zwolniono, ale oddano pod dozór policyjny. Ksiądz biskup Czesław Kaczmarek zwolnił ks. Marchewkę z probostwa w Jędrzejowie, przenosząc go na emeryturę. W 1940 r. Niemcy powtórnie go aresztowali. Przebywał w więzieniu w Kielcach, a następnie w obozach koncentracyjnych Auschwitz i Dachau. W 1943 r. został zwolniony z obozu, ale dalej ukrywał się przed gestapo w Częstochowie, Warszawie i okolicach Krakowa.


Duszpasterz w Świdnicy na Ziemiach Odzyskanych


Po powrocie ziem zachodnich do Polski, za przyzwoleniem Prymasa Augusta Hlonda, rządca diecezji kieleckiej zgodził się, by ks. Stanisław Marchewka otrzymał zatrudnienie w administraturze apostolskiej we Wrocławiu. Rządca administratury ks. Karol Milik skierował ks. Marchewkę do Świdnicy na administratora parafii świętych Stanisława i Wacława, mianował go też dziekanem i komisarzem biskupim. Był wtedy czas, niestety trwał dość krótko, pozornie poprawnych stosunków między komunistami a Kościołem katolickim. Rządcy administratur na ziemiach zachodnich i podległe im duchowieństwo pełnili nie tylko posługę duszpasterską, ale mieli wielki udział w repolonizacji odzyskanych terenów, często mniej lub bardziej ściśle współdziałając z terenowymi władzami.

Ksiądz Stanisław Marchewka miał znaczne zasługi w polonizacji na terenie, gdzie pełnił posługę duszpasterską. Nie ulega wątpliwości, że w swojej pracy kapłańskiej zawsze kierował się troską o dobro Kościoła i Ojczyzny, podobnie było w Świdnicy. Założył kościelne Towarzystwo Dobroczynności „Caritas”. W tym czasie szczególnie ważna była potrzeba kościelnej dobroczynności, ponieważ ze wschodnich rubieży polskich przybywały rzesze repatriantów nierzadko jedynie z węzełkiem rzeczy osobistych. Duchowni zaradzali potrzebom materialnym i duchowym przybyszów. Dla dobra repatriantów ks. Marchewka aktywnie współpracował z Państwowym Urzędem Repatriacyjnym, z władzami miasta, starostą i prezydentem.

Duszpasterz Świdnicy troszczył się również o dobro duchowe wszystkich wiernych, w tym także funkcjonariuszy służb reżimowych. Za zgodą komendanta powiatowego MO i jego zastępcy od spraw polityczno-wychowawczych w 1946 r. urządził rekolekcje wielkopostne dla milicjantów z miasta i powiatu. Funkcjonariusze MO cenili sobie w nich udział. Kapłan traktował ich przyjaźnie. Skutecznie interweniował w prokuraturze w sprawie jednego ze świdnickich pracowników UB. Od 1946 r. informował tamtejszych duchownych katolickich, że interesuje się nimi powiatowy Urząd Bezpieczeństwa ze Świdnicy. Ostrzegał też przed represjami swojego brata ks. Antoniego, ówcześnie redaktora „Niedzieli” i współpracownika Stronnictwa Pracy. Od jednego z funkcjonariuszy UB ze Świdnicy otrzymał odpis instrukcji dla referatów powiatowych UB o rozpracowywaniu księży w terenie. Zdobyte tą drogą poufne wiadomości o grożących represjach przekazywał kapłanom w terenie.


Uwięzienie


Dnia 16 lipca 1947 r. ks. Stanisław Marchewka został aresztowany w swoim mieszkaniu w Świdnicy przez funkcjonariuszy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego z Warszawy. Podczas rewizji zabrano mu notatki o kontaktach ze świdnickimi milicjantami, odpis instrukcji dla powiatowego UB o inwigilacji duchowieństwa, drugie wydanie kazań misyjnych z wątkami polemicznymi z żydostwem i masonerią.

Ksiądz był najpierw przetrzymywany w areszcie UB we Wrocławiu. 19 lipca przewieziono go do gmachu MBP w Warszawie przy ul Koszykowej. Od 12 sierpnia 1947 r. przebywał w X pawilonie więzienia śledczego na warszawskim Mokotowie. Przesłuchania prowadzono nawet wtedy, gdy przez dwa miesiące (wrzesień i październik) leżał w szpitalu. W śledztwie był szczególnie wypytywany o swego brata ks. Antoniego Marchewkę i ks. bp. Czesława Kaczmarka. Wydaje się więc, że to był prawdziwy powód aresztowania.

Ksiądz Stanisław Marchewka został oskarżony o szpiegostwo: zbieranie danych personalnych, charakterystyk, informacji o stanie liczebnym milicjantów z Komendy Powiatowej w Świdnicy, informacji na temat duchowieństwa zbieranych przez UB, tajnego dokumentu o polityce władz wobec Kościoła. Oprócz tego oskarżono go o zbieranie wiadomości gospodarczych i politycznych, a także przekazywanie ich duchowieństwu, a głównie bratu ks. Antoniemu Marchewce.

Niejawna rozprawa sądowa ks. Stanisława Marchewki odbyła się 23 stycznia 1948 r. przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Warszawie. Na wniosek obrońcy wezwani na rozprawę świadkowie ze Świdnicy, a więc referent śledczy komendy MO, były sędzia sądu powiatowego, architekt powiatowy i były funkcjonariusz powiatowego UB, zeznawali na korzyść księdza. Sąd, biorąc pod uwagę podeszły wiek oskarżonego, stan zdrowia, pozytywną opinię świadków i skruchę, wyrokiem z 26 stycznia 1948 r., skazał ks. Marchewkę na 5 lat więzienia, utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na 1 rok, utratę mienia, z zaliczeniem kary od dnia aresztowania. Adwokat złożył do sądu skargę rewizyjną. Skutkiem tych odwołań była ponowna rozprawa sądowa 21 kwietnia 1948 roku. I tym razem sąd utrzymał wyrok. Ułaskawiony decyzją prezydenta Bieruta 25 maja 1948 r. ks. Stanisław Marchewka opuścił więzienie.


Po wyjściu z więzienia


Za zgodą kardynała Prymasa Augusta Hlonda i administratora wrocławskiego ks. infułata Karola Milika ks. Marchewka wrócił do pracy kapłańskiej na dawnym stanowisku w Świdnicy. Tym razem jego posługa w mieście miała ograniczony zasięg. Nie mógł duszpastersko jawnie oddziaływać na ludzi z aparatu władzy. Nadto jako były więzień był śledzony przez reżimowe służby specjalne. Jeszcze bardziej atmosfera zagęściła się wokół ks. Marchewki po tym, gdy 26 stycznia 1951 r. władze rządowe usunęły z Wrocławia ks. Karola Milika, a na wikariusza kapitulnego administratury wrocławskiej wprowadziły ks. Kazimierza Lagosza, kapłana całkowicie uległego komunistom.

Ksiądz Lagosz, przybyły do Wrocławia z repatriantami ze Wschodu, był kapłanem zasłużonym dla repolonizacji Wrocławia i ziem zachodnich. Po uwięzieniu w 1949 r. został poddany przez śledczych tak wyrafinowanej obróbce ideologicznej, że po zwolnieniu z więzienia jako rządca diecezji wrocławskiej był nad wyraz gorliwym narzędziem rządu. Ksiądz Lagosz przez półtora roku gorliwie „pracował” nad ks. Marchewką, by na swój wzór uczynić z niego kapłana posłusznego władzy ludowej. Ten skutecznie się opierał. Ksiądz Lagosz wysłał więc do Świdnicy na proboszcza kapłana z Wrocławia. W tej sytuacji ks. Stanisław Marchewka zmuszony był opuścić parafię. Proponowano mu placówkę w administracji wrocławskiej, ale jej nie przyjął.

Ze zmianą na probostwie w Świdnicy nie chcieli się pogodzić parafianie. 23 czerwca 1952 r. przybyli z delegacją do Warszawy do ks. Prymasa Stefana Wyszyńskiego, by stanąć w obronie lubianego i zasłużonego duszpasterza. Ksiądz Prymas nie mógł osobiście interweniować u ks. Lagosza w sprawach personalnych diecezji wrocławskiej. Odesłał więc delegację do Wrocławia, by tam przedstawili swój protest. 16 sierpnia 1952 r. w Częstochowie ks. kard. Wyszyński przyjął na rozmowie ks. Stanisława Marchewkę. Ten osobiście przedstawił swoje utarczki z ks. Lagoszem i za wiedzą Prymasa podjął decyzję o zamieszkaniu w Częstochowie u swego brata ks. Antoniego Marchewki.

Po zwolnieniu z więzienia ordynariusz kielecki ks. bp Czesław Kaczmarek w 1957 r. mianował ks. Marchewkę proboszczem parafii Janina k. Buska Zdroju. Niestety, wiek, zły stan zdrowia, wyczerpanie fizyczne i nerwowe nie pozwoliły mu długo pracować. 17 grudnia 1960 r. ks. Stanisław Marchewka zmarł w Częstochowie. Pochowany został w Jędrzejowie na cmentarzu parafii bł. Wincentego Kadłubka, którą po zakończeniu okupacji niemieckiej ks. bp Kaczmarek przekazał Ojcom Cystersom.


ks. Daniel Wojciechowski
drukuj