Burmistrz z wojskowej specjednostki

Waldemar Trochimiuk, członek Platformy Obywatelskiej, jako burmistrz
Przasnysza nie wpisał w oświadczeniu lustracyjnym, że został zarejestrowany
przez Wojskową Służbę Wewnętrzną (WSW) jako tajny współpracownik ps. "Baca". Nie
umieścił też informacji, że jednostka w Przasnyszu, w której służył, znajdowała
się "pod opieką" wojskowych służb specjalnych PRL. Instytut Pamięci Narodowej,
weryfikując oświadczenie Trochimiuka, skierował sprawę do sądu. Zarzuty nie
przeszkodziły burmistrzowi w ponownym starcie w wyborach samorządowych, które
wygrał w pierwszej turze. Jeśli sąd uzna go za kłamcę lustracyjnego, wówczas
mieszkańcy Przasnysza udadzą się ponownie do urn.

Sprawa jest tym bardziej ciekawa, że oficerem, który dokonał rejestracji
samorządowca jako TW, jest por. Ryszard Lonca z wojskowych służb specjalnych.
Jego nazwisko pojawia się w raporcie z weryfikacji Wojskowych Służb
Informacyjnych. W części dotyczącej inwigilacji mediów przez WSI znajduje się
jego krótki biogram. "Ryszard Lonca służbę w WSW rozpoczął w 1978 r. Po
ukończeniu kursu w Mińsku Mazowieckim został skierowany do oddziału
ochraniającego Sztab Generalny. Od 1986 r. pełnił służbę w komórce
kontrwywiadowczej przy Sztabie Generalnym (wśród tych osób był m.in. płk
Sumiński, który uciekł do Wielkiej Brytanii). Następnie znalazł się w ochronie
Ministra Obrony Narodowej gen. Floriana Siwickiego, uczestniczył w sprawie
attaché USA w Warszawie, płk. Meyera. W latach 1989-1990 zajmował się ochroną
kontrwywiadowczą Wojciecha Jaruzelskiego. W 1992 r. znalazł się w oddziale 4.
Ochrony Wewnętrznej, zajmował się m.in. sprawą ‚SZPAK’, której figurantem był
Radosław Sikorski" – czytamy w raporcie.

"Podpisał bez zastanowienia"

Przedstawiciele samorządów to oprócz dyplomatów główna kategoria osób
publicznych, których oświadczenia lustracyjne sprawdza IPN. Osoba, której
oświadczenie o braku związku z organami komunistycznej bezpieki sąd prawomocnie
uzna za nieprawdziwe, traci swoją funkcję i nie może pełnić urzędów publicznych
od 3 do 10 lat.
W toku weryfikowania przez Instytut oświadczeń lustracyjnych, 20 października
2009 r. Oddziałowe Biuro Lustracyjne w Warszawie skierowało do VIII Wydziału
Karnego Sądu Okręgowego w Warszawie wniosek o wszczęcie postępowania
lustracyjnego wobec burmistrza Przasnysza na Mazowszu, Waldemara Trochimiuka.
Ostatecznie sprawa toczy się w V Wydziale Karnym Sądu Okręgowego Warszawa-Praga
w Warszawie.
Waldemar Trochimiuk jest burmistrzem Przasnysza od 2006 roku. Z materiałów WSW
udostępnionych przez IPN dowiadujemy się, że 27 lipca 1981 roku został
zarejestrowany pod numerem 55094 przez Wydział VI szefostwa Wojskowej Służby
Wewnętrznej jako tajny współpracownik o pseudonimie "Baca". W zapisach
ewidencyjnych Trochimiuk scharakteryzowany został jako "lubiący konkretne
zadania, a nie profilaktykę". Porucznik Ryszard Lonca, który dokonał rejestracji
tajnego współpracownika ps. "Baca", zanotował, że został on pozyskany "do
ustalania negatywnych kontaktów młodych oficerów, ochrony tajemnicy i kontroli
operacyjnej życia pozasłużbowego młodej kadry oficerskiej". "Liczy się dużym
autorytetem i zaufaniem środowiska. Ma dostęp do żołnierzy służby zasadniczej" –
czytamy w raporcie o zezwoleniu na współpracę datowanym na 25 maja 1981 r.,
który por. Lonca, oficer Wydziału VI szefostwa WSW, sporządził dla zwierzchnika
tego wydziału, płk. Aleksandra Śliwińskiego.
Zachował się również raport z przebiegu pozyskania "Bacy". "Po nakreśleniu
kandydatowi zasad współpracy – zgodził się na współpracę. Deklarację podpisał
bez zastanowienia. (…) Na tym spotkaniu doniósł na dwóch szeregowców K. i T.,
że wychodzą z jednostki do miasta do znajomego księdza. Literatury z miasta nie
przynoszą" – napisał por. Lonca. Dokumenty WSW zawierają również arkusz wpłat i
świadczeń do teczki TW "Baca" nr ewidencyjny 55094, z których wynika, że TW
"Baca" za swoje usługi dwukrotnie odebrał wynagrodzenie: raz 500, a drugi raz
1000 złotych.
Według dostępnych materiałów, współpraca została przerwana w 1984 r., po
rozpoczęciu przez Trochimiuka studiów w Akademii Sztabu Generalnego.
IPN do czasu zakończenia sprawy lustracyjnej nie chce udzielać żadnych
komentarzy. – Mogę powiedzieć tylko, że sprawa jest na finalnym etapie.
Przyjęliśmy zasadę, że do momentu wydania orzeczenia przez sąd Instytut
powstrzymuje się od zabierania głosu – poinformował "Nasz Dziennik" naczelnik
Oddziałowego Biura Lustracyjnego w Warszawie, prokurator Jarosław Skrok.

Kandydat z zarzutem

Waldemar Trochimiuk nie chce z nami rozmawiać na temat trwającego procesu. – Do
czasu uzyskania prawomocnego wyroku sądowego nie będę komentował toczącej się
rozprawy lustracyjnej. Mieszkańcy Przasnysza, oddając na mnie prawie 60 proc.
głosów w pierwszej turze wyborów, wypowiedzieli się jednoznacznie, w jakim
zakresie interesują się moją sprawą lustracyjną – kwituje krótko w nadesłanym do
"Naszego Dziennika" e-mailu.
Wcześniej na zarzuty o współpracę z WSW Trochimiuk odpowiadał na łamach lokalnej
prasy. – Nie skłamałem w swoim oświadczeniu lustracyjnym. Nie byłem
współpracownikiem. Nigdzie nie ma żadnych meldunków, które bym pisał. Nie ma
również potwierdzenia, że brałem jakieś pieniądze w zamian za współpracę.
Zarejestrowany zostałem bez mojej wiedzy – mówił "Tygodnikowi Ostrołęckiemu".
Niezakończona sprawa nie przeszkodziła Trochimiukowi ubiegać się o reelekcję.
Jako członek Platformy Obywatelskiej startował z Komitetu Wyborczego
Porozumienie ponad Podziałami – w pierwszej turze głosowania (21 listopada 2010
r.) otrzymał 59,80 proc. głosów. Wyprzedził Krzysztofa Bieńkowskiego (Forum
Samorządowe), Tomasza Ossowskiego (Prawo i Sprawiedliwość) oraz kandydata
Polskiego Stronnictwa Ludowego, którym był Leszek Dęby.
Jednak to nie koniec wyborczego akcentu w tej sprawie. 10 grudnia 2010 roku
serwis internetowy eprzasnysz.pl zamieścił tekst "Radni hojni dla Trochimiuka",
w którym poinformował, że ich burmistrz dostał podwyżkę. Rada Miasta Przasnysza
ustaliła, że Waldemar Trochimiuk będzie zarabiał 11 143,50 zł miesięcznie
(brutto). Jest to jedna z najwyższych możliwych stawek wynagrodzenia.
W ten sposób burmistrz Przasnysza zarobi więcej niż prezydent Płocka Andrzej
Nowakowski (9800 zł), prezydent Gdyni Wojciech Szczurek (9800 zł), Sopotu –
Jacek Karnowski (9000 zł). Niewiele większą pensję od Trochimiuka ma prezydent
Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz (12 495 zł).

Dwojaki zarzut

Prokurator IPN w uzasadnieniu do wniosku przesłanego do sądu porusza dwa wątki.
Pierwszy mówi o tym, że Waldemar Trochimiuk był tajnym, zarejestrowanym
współpracownikiem WSW. Drugim motywem jest zarzut pracy Trochimiuka na rzecz
Zarządu II Sztabu Generalnego Ludowego Wojska Polskiego.
Burmistrz Przasnysza w tym przypadku również zaprzecza. – Pracowałem w jednostce
wojskowej, w 2. Pułku Rozpoznania Radioelektronicznego podległym Sztabowi
Generalnemu, ale nienależącym do struktury Zarządu II Sztabu Generalnego. Pani
prokurator uznała, że jednostka wojskowa była w strukturach. To jest
nadinterpretacja ustawy – tłumaczył "Tygodnikowi Ostrołęckiemu".
2. Pułk Rozpoznania Radioelektronicznego to funkcjonująca na centralnym szczeblu
jednostka rozpoznawcza Wojska Polskiego. Sformowana została w 1960 r. na bazie
batalionu radiopelengacyjnego jako 2. Ośrodek Radioelektroniczny. W 1974 r.
przekształcona została w 2. Pułk Rozpoznania Radioelektronicznego. Z
ogólnodostępnych informacji na temat pułku można się dowiedzieć, że płk Waldemar
Trochimiuk był dowódcą tej jednostki.
W dokumentach zgromadzonych w Archiwum Służb Kontrwywiadu Wojskowego można
znaleźć wykaz jednostek Zarządu II Sztabu Generalnego, który składa się z 21
pozycji. Wśród nich figuruje 2. Pułk Rozpoznania Radioelektronicznego (numer
jednostki 4420), który stacjonował w Przasnyszu.

Specjalna jednostka

O jednostkę w Przasnyszu, dokąd Trochimiuk trafił w 1980 r., po ukończeniu
Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Łączności w Zegrzu, zapytaliśmy w kręgu
wojskowych służb.
– Była jedną z najważniejszych jednostek Układu Warszawskiego, jeśli chodzi o
radioelektronikę, czyli wywiad radiowy – słyszymy od osoby, która miała dostęp
do dokumentów wojskowych służb. W drugim przypadku jest podobnie. – Bez
wątpienia była to strategiczna jednostka – mówi nam informator z kręgu
wojskowego kontrwywiadu. Nasi rozmówcy wykluczają, by Trochimiuk mógł nie
wiedzieć, w jakiej jednostce pracuje. Tym bardziej że był jej dowódcą.
Jednostka z Przasnysza została również ujęta w "Raporcie z weryfikacji
Wojskowych Służb Informacyjnych", dokumencie sporządzonym przez zespół
działający pod kierownictwem Antoniego Macierewicza. W części dotyczącej
inwigilacji mediów pada nazwisko Loncy, w kontekście istnienia w strukturach
wojskowych służb specjalnych wyspecjalizowanej grupy oficerów, którzy mieli
zbierać dane na temat kontaktów żołnierzy WSI ze środowiskiem dziennikarzy,
osobami bądź firmami prowadzącymi działalność wydawniczą czy też politykami.
Oficerowie ci mieli rozpoznać rzeczywistych autorów artykułów prasowych
publikowanych w 1992 r., w których pojawiały się krytyczne informacje o WSI.
Ryszard Lonca pytany o status jednostki w Przasnyszu odpowiadał na potrzeby
toczącej się sprawy: "Jednostka prowadziła i realizowała specjalistyczne oraz
unikalne systemy rozpoznania radioelektronicznego, zachodniego teatru działań
bojowych. Polegało to na śledzeniu systemu dowodzenia amerykańskich rakiet
Pershing i Cruise. (…) Wiem, że jednostka wojskowa w Przasnyszu była
integralną częścią systemu rozpoznania technicznego, wchodzącą w skład Zarządu
II Sztabu Generalnego".

Kto zeznawał na korzyść burmistrza

Po rozprawie w październiku 2010 r. burmistrz relacjonował, że "zeznawał
świadek, który mnie zarejestrował jako tajnego współpracownika. Trwało to około
czterech godzin. Świadek potwierdził, że zostałem zarejestrowany bez mojej
wiedzy. Zeznał, że nie pisałem żadnych meldunków oraz nie pobierałem żadnych
gratyfikacji finansowych". Tym świadkiem był właśnie oficer Wydziału VI
szefostwa WSW por. Ryszard Lonca.
W trakcie zeznań sąd zauważył, że Lonca posługuje się notatkami. Funkcjonariusz
dawnego Wydziału VI szefostwa WSW odparł, że to pomoce, by mógł lepiej kojarzyć
fakty i w każdej chwili może schować notatki. Stwierdził m.in., że "nie pamięta,
czy doszło do podpisania przez Waldemara Trochimiuka jako TW ‚Bacy’ zobowiązania
do współpracy". Tymczasem w sądowych aktach sprawy znajduje się taka deklaracja
oraz drugi dokument, w którym podpisany zobowiązuje się do utrzymywania tego
faktu w tajemnicy. Biegły sądowy, sprawdzając podpisy pod dokumentami z
dostarczoną próbką pisma burmistrza Przasnysza, stwierdził we wnioskach z
ekspertyzy, że deklarację i zobowiązanie tajemnicy podpisał Waldemar Trochimiuk.
Jak nieoficjalnie mówią "Naszemu Dziennikowi" ludzie związani z wojskowymi
służbami, Lonca uchodzi za doskonałego fachowca w dziedzinie socjotechniki,
manipulowania świadkiem. W trakcie składania zeznań został zapytany przez
prokuratora IPN, "czy w dalszym ciągu obowiązuje go obowiązek chronienia źródła
informacji w każdy możliwy w danej sytuacji sposób?". – Nie wiem, jak na to
pytanie odpowiedzieć, nie rozumiem pytania – odparł Lonca.
Wydział Prasowy Sądu Okręgowego Warszawa-Praga informuje, że kolejna rozprawa
odbędzie się 28 marca 2011 roku.
 

Mariusz Majewski

drukuj