Adres: stepy akermańskie

– Pomoc dociera tu bardzo rzadko, a każdy dar, paczka, prezent z
Polski to dla nas więź z krajem, to pamięć ludzi, którzy żyją daleko w Polsce
nie tylko dla siebie, ale także dla innych. To znak, że Polacy nie zapomnieli,
podzielili się, choć im też nielekko żyć – mówi w rozmowie z "Naszym
Dziennikiem" ks. Adam Szychiewicz, proboszcz parafii Niepokalanego Poczęcia NMP
w Izmaile na Ukrainie. – Paczka jest też wyróżnieniem, powodem do dumy, niech
inni patrzą, że Polacy dbają o swoich – dodaje.

Ksiądz Adam Szychiewicz, który od 3 lat posługuje w rzymskokatolickiej
wspólnocie parafialnej w mieście Izmaił, zwrócił się o przysłanie kilku paczek
dla swoich parafian do senatora Stanisława Gogacza.
– Początkowo nie skojarzyłem, gdzie to jest, i wtedy ksiądz, żeby mnie jakoś
naprowadzić, powiedział, że to w Besarabii, w delcie Dunaju, tam, gdzie
zaczynają się albo kończą znane chyba każdemu Polakowi stepy akermańskie –
opowiada senator. – Wszystkich nas pracujących tu w biurze przy paczkach
wzruszył ten telefon, że i tam, pośród stepów opisywanych przez wieszcza
Mickiewicza w "Sonetach krymskich" żyją Polacy i liczą na naszą pamięć – dodaje.
Dary w ramach akcji "Polacy – Rodakom" można przysyłać do 5 grudnia. Teraz
zaczyna się najgorętszy okres. Biuro senatorskie powoli zapełnia się paczkami
przynoszonymi przez ludzi. Wielu z nich to osoby starsze, doświadczone przez
los, wrażliwe na ludzką niedolę.
– Pomagam, bo tam Polacy mają biedę, a ja wiem, co to znaczy, bo mojego ojca
należącego do Armii Krajowej zastrzelili Niemcy, gdy miałam 7 lat. Moja
najmłodsza siostra urodziła się 4 miesiące po jego śmierci i wychowywała nas
tylko mama, więc biedę i nędzę znam od dziecka – mówi pani Halina Król z
Lublina. Starsza kobieta poruszająca się o kuli przyciągnęła wypchaną torbę na
kółkach, w której znalazły się: cukier, kasza gryczana, jęczmienna i manna, dwie
paczki makaronu, kakao, herbata, słodycze.
Ale przychodzą też młode osoby, jak pani Marta Błaszczak, która paczkę o
wartości ok. 200 zł przyniosła w imieniu całej swojej rodziny. – Myślę, że
sytuacja naszych rodaków na Ukrainie i na Białorusi jest taka, że grzechem
byłoby nie pomóc, tym bardziej że nasz rząd niewiele robi, żeby to się zmieniło
– mówi kobieta. – Chętnie przyjęlibyśmy na święta jakąś rodzinę z Kresów albo
zaprosili na wakacje kilkoro polskich dzieci – dodaje.
Do biura senatora napływają paczki z różnych stron Polski. Trzy duże kartony (90
kg) przysłali mieszkańcy Rogowa k. Łodzi.
– Urządzili zbiórkę wśród sąsiadów po artykule w "Naszym Dzienniku" – podkreśla
senator Gogacz. – Te artykuły zrobiły bardzo dużo dobrego. Dzięki nim odezwali
się też Polacy z Paryża, którzy zapowiedzieli przysłanie darów, w tym m.in.
bardzo ładnych pluszaków – relacjonuje.
Dary na paczki świąteczne w ramach akcji "Polacy – Rodakom" przyjmowane są w
biurze senatorskim Stanisława Gogacza w Lublinie przy ul. Królewskiej 3/27 od
poniedziałku do czwartku w godz. 11.00-15.00 do 5 grudnia. Zbierane są produkty
spożywcze o długim terminie przydatności, jak: mąka, ryż, kasza, cukier, kakao,
makaron, konserwy i przyprawy, a także słodycze, polskie książki i miękkie
zabawki. W tej edycji nie jest prowadzona zbiórka odzieży i butów.

 

Adam Kruczek, Lublin

drukuj