A.D. 1991

Dokładnie dwadzieścia lat temu miała swój początek większość naszych
dzisiejszych sukcesów i problemów. Rok 1991 to także początek działalności Radia
Maryja. Niezależnie od intencji Ojców Redemptorystów i o. dr. Tadeusza Rydzyka,
dyrektora Radia Maryja, powstanie tej rozgłośni okazało się wydarzeniem
wykraczającym daleko poza sferę działalności Kościoła w Polsce. Z perspektywy 20
lat widać, że stało się ono ważnym przyczółkiem demokracji i pluralizmu w
mediosferze III RP, a wraz z Telewizją Trwam, "Naszym Dziennikiem" oraz Wyższą
Szkołą Kultury Społecznej i Medialnej pełni kluczową rolę w trudnym procesie
budowania suwerennego i demokratycznego państwa polskiego. To swoisty paradoks,
że Radio, któremu zarzucano jednostronność, skrajność, fundamentalizm,
radykalizm polityczny i parę innych podobnych wad okazało się gwarantem naszych
obywatelskich wolności.

Czas przesileń
Rok 1991, w którym Radio Maryja zaczęło nadawać swoje programy, był dla Polski
rokiem niezwykłym, obfitującym w znaczące wydarzenia. Lech Wałęsa rozpoczął
swoją prezydenturę w styczniu, a już w lutym Andrzej Celiński swoim słynnym
artykułem o "spoconych facetach pędzących do władzy" otworzył pierwszy rozdział
medialnej wojny ze środowiskami politycznymi, które potraktowały demokrację III
RP poważnie. W 1991 roku rozpoczęła się trwająca do dziś batalia z tymi, którzy
swojej wizji Polski, politycznych programów oraz sposobu postrzegania
gospodarczej i społecznej sytuacji kraju nie konstruują na podstawie informacji
i ocen publikowanych w "Gazecie Wyborczej". Wrogami stali się nie tylko politycy
i dziennikarze, lecz także wyborcy, którzy zdaniem opiniotwórczych elit mylą się
we wszystkim i powinni jak dinozaury wyginąć w zeuropeizowanej Polsce.
Rok 1991 przyniósł rozwiązanie Układu Warszawskiego i RWPG oraz powstanie
Porozumienia Centrum, Unii Demokratycznej, Sojuszu Lewicy Demokratycznej i KSR
Samoobrona. Kontraktowy Sejm przyjął uchwałę uznającą zbrodnie stalinowskie za
zbrodnie ludobójstwa. Także w tym roku Vaclav Havel zgłosił wolę wstąpienia
Czechosłowacji do NATO, a Lech Wałęsa takiej woli nie zadeklarował nawet w
trakcie wizyty w głównej kwaterze Paktu. Wręcz odwrotnie, polski minister obrony
narodowej, admirał Piotr Kołodziejczyk wyraził nadzieję, że NATO niedługo
przestanie istnieć. To nie wszystko, w 1991 roku miał miejsce pucz Janajewa,
Gruzja, Łotwa, Estonia, Ukraina, Białoruś oraz większość byłych republik
radzieckich ogłosiły niepodległość.

Bogu dziękujcie, Ducha nie gaście
Jednak rok 1991 to przede wszystkim data niezwykle ważnej, pierwszej pielgrzymki
do wolnej Polski Jana Pawła II, który przyjechał do nas z wezwaniem: "Bogu
dziękujcie, ducha nie gaście". Liczni publicyści ogłosili, że ani to wezwanie,
ani papieskie homilie nie przystają do wolnej Polski, bo dziękować trzeba przede
wszystkim zasłużonym opozycjonistom, a wolność budować na pragnieniach
jednostki, a nie na Dekalogu. To wtedy po raz pierwszy wyraźnie zobaczyliśmy,
jak dalece środowisko Agory odbiega w swoich wizjach demokracji i wolności od
papieskiego nauczania.
Rok 1991 to także początek ujawniania przez Michała Falzmanna afery FOZZ i data
aresztowania byłego dyrektora tego Funduszu Grzegorza Żemka i jego
współpracownicy Janiny Chim. W tym samym roku zginął w wypadku samochodowym
Walerian Pańko, prezes Najwyższej Izby Kontroli, instytucji, która rozpoczęła
sprawdzanie działalności Funduszu. W tym samym roku umorzono śledztwo w sprawie
afery "Żelazo" (czyli przestępczej działalności służb specjalnych PRL).
Co więcej, to w 1991 roku Jacek Maziarski został pierwszym dziennikarzem,
któremu "Gazeta Wyborcza" wytoczyła proces o oszczerstwo, gdy ośmielił się w
wywiadzie dla "Życia Warszawy" powiedzieć, że "spółka "Agora" powstała w 1989
roku z pieniędzy przeznaczonych na całą ówczesną opozycję".
Ten niezwykły rok kończył się pierwszymi po II wojnie światowej, w pełni
demokratycznymi wyborami parlamentarnymi w Polsce oraz powołaniem (w grudniu)
rządu Jana Olszewskiego.

Dzieło zawierzenia
W tym samym pamiętnym grudniu warszawska wspólnota zakonna redemptorystów
uruchomiła w Toruniu Radio Maryja. Dzisiaj znacznie lepiej widać wagę tego
wydarzenia i swoisty geniusz o. Tadeusza Rydzyka oraz wszystkich, którzy mu
wówczas pomogli. Trzeba było mieć wielką intuicję polityczną, społeczną i
duchową, by odpowiedzieć w taki sposób na sekwencję ówczesnych wydarzeń.
Naturalnie bez pomocy Opatrzności Bożej oraz bez opieki Maryi, Królowej Polski,
siłami wyłącznie ludzkimi nie byłoby to zapewne możliwe. Bo przecież ten
niezwykły rok 1991 zakończył w szczególny sposób artykuł Adama Michnika
opublikowany 13 grudnia w "Gazecie Wyborczej" pt. "W imię przebaczenia".
Zawierał on zdanie: "Zwracam się do posłów Sejmu RP, aby uchwalili ustawę
abolicyjną dla architektów stanu wojennego".
Taki był ten pamiętny rok 1991. Dzisiaj, 20 lat później, jesteśmy świadkami
kontynuacji wszystkich ówczesnych wydarzeń i polityczno-medialnych sporów. Nadal
są w Polsce wyborcy wykluczani i dyskredytowani za poglądy, gdy nie chcą
głosować na następców i przyjaciół Unii Demokratycznej. Nadal z Kościołem walczą
uczniowie Jerzego Urbana. Nadal źródłem "całego zła" są następcy i kontynuatorzy
Porozumienia Centrum. I nadal Kościół nie rozumie postępu, znaków czasu,
powstrzymując "nieuchronną" laicyzację społeczeństwa. A relacje Polski z Rosją
są żywym dowodem, że nawet będąc w Unii Europejskiej i NATO, można pozostać
słabym, mało samodzielnym, a nawet lękliwym sąsiadem, bo przecież nie partnerem
Rosji.

Punkt oparcia
Jednak Radio Maryja nie tylko przetrwało, ale dojrzało i ugruntowało swoją
pozycję w medialnym świecie. Zwalczane, obrażane, oskarżane i postponowane nie
uległo, a nawet rozwinęło skrzydła, dając impuls do powstania Telewizji Trwam,
ogólnopolskiego dziennika oraz wielu przedsięwzięć społeczeństwa obywatelskiego.
I nie jest dzisiaj ważne, czy zawsze i w każdej sprawie politycznej zgadzałam
się z opiniami głoszonymi na antenie toruńskiej rozgłośni. Przykładowo, wejście
do Unii Europejskiej było, moim zdaniem, słusznym wyborem polskiego
społeczeństwa.
Radio Maryja stanowi dzisiaj punkt oparcia dla milionów Polaków, których
tożsamość, jak pisze prof. Krzysztof Koseła, jest swoistym, trwałym splątaniem
Polaka i katolika. Jest, podobnie jak Telewizja Trwam, schronieniem przed
nienawiścią, która wylewa się nie tylko z komercyjnych mediów, wywołując w
słabych i mało odpornych na manipulację umysłach dramatyczne reakcje, jak
morderstwo działacza PiS w Łodzi czy agresja policjanta po cywilu kopiącego
kogoś, kto zmierzał na Marsz Niepodległości.
Radio Maryja jest ważnym elementem polskiej demokracji i suwerennego myślenia
także dla tych, którzy się z tym Radiem w większym lub mniejszym stopniu nie
zgadzają. Ale ono jest!
I dziękuję Ojcu Dyrektorowi oraz wszystkim ludziom, którzy w latach 90. lepiej
niż ja rozumieli, jak ważnym wkładem w polską sprawę, w wiarę Polaków i miejsce
Kościoła w sferze publicznej jest i będzie powstała w 1991 roku rozgłośnia.

Dr Barbara Fedyszak-Radziejowska socjolog Polska
Akademia Nauk
 

drukuj