
Bronisław Komorowski nie przemówi do żołnierzy i uczestników 66. rocznicy
wybuchu Powstania Warszawskiego w trakcie uroczystości przy pomniku Gloria
Victis na cmentarzu Wojskowym na Powązkach.
Prezydent elekt weźmie udział jedynie w dwóch wydarzeniach: w południe 1
sierpnia w uroczystości składania wieńców i uroczystej zmianie posterunku
honorowego przed Grobem Nieznanego Żołnierza na placu Marszałka Józefa
Piłsudskiego, a o godz. 17.00 - w Godzinie "W" - odda hołd powstańcom przy
pomniku Gloria Victis na cmentarzu Wojskowym na Powązkach. Według zapowiedzi
szefa Kancelarii Prezydenta Jacka Michałowskiego w uroczystości na Powązkach nie
będzie okolicznościowego przemówienia. Poseł PiS Artur Górski nie jest
zaskoczony taką formą udziału Komorowskiego w tegorocznych obchodach. -
Prezydent elekt nigdy nie był tak zaangażowany w tradycję Powstania
Warszawskiego jak jego poprzednik i nie czuje tego zrywu mieszkańców Warszawy
jak Lech Kaczyński - uważa poseł. - Z tej formuły, jaką przyjął prezydent elekt,
wynika, że to zaangażowanie w uroczystości traktuje jako formalne, aby nikt go
nie oskarżył, że udziału nie bierze, ale widać, że nie widzi potrzeby
zaangażowania się - dodaje.
Co na to żyjący jeszcze uczestnicy walk powstańczych? Janusz Pyrzewicz ze
zgrupowania pułku "Baszta" na Mokotowie przypomina, że śp. prezydent Lech
Kaczyński bardzo angażował się w rocznicowe uroczystości i o przemówieniach
zawsze pamiętał.
Ekspert ds. polityki z Instytutu Sobieskiego Andrzej Maciejewski zaznacza, że
nieżyjący prezydent postawił bardzo wysoko poprzeczkę w zakresie polityki
historycznej, która może stać się testem z patriotyzmu nie tylko dla
Komorowskiego, ale także dla kolejnych prezydentów RP. - Polityka historyczna
prowadzona przez śp. Lecha Kaczyńskiego to była wysoko postawiona poprzeczka,
trzeba to podkreślić. W jego prezydenturze elementy historyczne były mocno
akcentowane. Jest to wyzwanie dla nowego prezydenta, który zawsze będzie
porównywany ze swoim poprzednikiem. Prezydent jest przedstawicielem Polski i
pierwszym obywatelem i ma być wzorem patrioty - wskazuje Maciejewski. Jednak
zarówno on, jak i Górski uważają, że na razie jest za wcześnie, aby wystawiać
oceny z patriotyzmu nowemu prezydentowi. - W tej chwili jest jeszcze dosyć
specyficzny czas, bo mamy prezydenta elekta, który jeszcze nie jest
zaprzysiężony, dlatego na pytanie, kto ma przewodzić uroczystościom, moim
zdaniem można odpowiedzieć, że mamy jeszcze czas przejściowy i dlatego przyjęto
taką formę udziału prezydenta elekta w tych uroczystościach - tłumaczy
Maciejewski. - To jest początek, a on na pewno szuka jakiejś formuły swojej roli
w życiu publicznym jako prezydent - mówi z kolei Górski.
Ciągle niepewny jest także udział Komorowskiego w obchodach 90. rocznicy Cudu
nad Wisłą. Prezydent 15 sierpnia ma przejąć zwierzchnictwo nad siłami zbrojnymi,
co należy do jego konstytucyjnych obowiązków, jednak nie wiadomo, czy będzie
uczestniczył w uroczystościach w Ossowie. - Liczę na to, że w uroczystościach
rocznicowych tej bardzo ważnej bitwy w skali Polski i Europy prezydent jednak
weźmie udział. Myślę, że tutaj prezydent nie zawiedzie - zaznacza Maciejewski.
Chociaż przejęcie władzy nad siłami zbrojnymi ma uroczysty charakter, to jednak
obowiązki prezydenta w tym zakresie nie są w Konstytucji jednoznacznie
przypisane głowie państwa. - W czasie pokoju zwierzchnictwo nad siłami zbrojnymi
prezydent wykonuje za pośrednictwem ministra obrony narodowej. Jednak jak można
wykonywać zwierzchnictwo za pośrednictwem osoby, która mu nie podlega, a która
podlega innej osobie, premierowi? Do tego pochodzącej z innej opcji politycznej,
jak to miało miejsce za prezydentury śp. Lecha Kaczyńskiego? - zastanawia się dr
Przemysław Czarnek z Katedry Prawa Konstytucyjnego KUL. Podkreśla, że to
zwierzchnictwo realnie wykonuje minister obrony narodowej, a nie prezydent.
Dodaje, że prezydent powołuje szefa sztabu generalnego, ale za kontrasygnatą
prezesa Rady Ministrów, podobnie prezydent powołuje dowódców poszczególnych
rodzajów sił zbrojnych. - Nadaje stopnie wojskowe, ale na wniosek ministra
obrony narodowej. Prezydent, jeśli chodzi o zwierzchnictwo, nie może nic bez
premiera i ministra obrony narodowej. Jest to władza bardziej formalna -
wyjaśnia Czarnek.
Paweł Tunia