Wątroba to organ posiadający zdolność do regeneracji. Nie jest jednak
niezniszczalna. Dlatego ważne jest odpowiednie dbanie o nią m.in. poprzez
unikanie szkodliwych czynników i wykonywanie badań diagnostycznych wykrywających
niebezpieczne zapalenia wątroby doprowadzające m.in. do jej
marskości.
Wątroba pełni liczne funkcje w naszym organizmie. Bierze m.in. współudział w
syntezie wielu związków niezbędnych dla organizmu np. aminokwasów, niektórych
białek, w tym kilku związków odpowiedzialnych za krzepnięcie krwi. Ponadto
współprodukuje aktywną formę witaminy D oraz reguluje gospodarkę
węglowodanowo-cukrową oraz lipidowo-tłuszczową. Odtruwa nasz organizm poprzez
przetwarzanie związków chemicznych w formy, które są łatwiej wydalane. Jej ważną
funkcją jest także wytwarzanie żółci, która jest niezbędna do wchłaniania
tłuszczów oraz witamin rozpuszczalnych w tłuszczach w przewodzie pokarmowym.
Wątroba jest bardzo odpornym organem i posiada zdolność do regeneracji
(samoleczenia się). Nie znaczy to jednak, że jest organem niezniszczalnym.
Częste stosowanie substancji uszkadzających wątrobę prowadzi po dłuższym czasie
do nieodwracalnych zmian. Najczęstszą przyczyną uszkodzenia wątroby jest
nadużywanie alkoholu. Mogą ją niszczyć także leki, m.in. niektóre antybiotyki i
specyfiki przeciwgrzybiczne, dlatego warto zawsze przeczytać dołączoną do nich
ulotkę. Nie powinno się bez konsultacji z lekarzem przekraczać zalecanej dawki
oraz należy być bardzo ostrożnym, jeśli się stosuje dany lek przy
współistniejącym uszkodzeniu czy chorobie wątroby. Również niektóre środki
antykoncepcyjne zawierające hormony kobiece - estrogeny i progesteron, mogą
uszkadzać wątrobę, szczególnie przy jednoczesnej chorobie tego organu bądź przy
indywidualnej nadwrażliwości na dany specyfik.
Najgorsze są zakażenia
Bardzo częstymi czynnikami uszkadzającym wątrobę są przede wszystkim
zakażenia wirusami - zapalenia wątroby typu B i C. - Epidemiolodzy biją na
alarm. Około 2 proc. polskiego społeczeństwa jest zakażone wirusami HBV i HCV,
popularnie zwanymi żółtaczką typu B i C. Problem epidemii WZW C i WZW B nazywany
jest "cichą epidemią", "wirusową bombą zegarową", ale w Polsce często nie jest
dostrzegany i właściwie oceniany - uważa Barbara Pepke, prezes Fundacji "Gwiazda
Nadziei", która pomaga pacjentom cierpiącym na schorzenia wątroby. Jej zdaniem,
zdecydowana większość chorych na WZW B i WZW C nie jest świadoma zakażenia. Dane
statystyczne mówią, że wśród zakażonych HCV Polaków zdiagnozowanych jest jedynie
20-30 tys. osób, a szacowana liczba chorych w Polsce sięga 700 tysięcy. Diagnoza
WZW B i WZW C jest najczęściej szokiem dla chorego, bardzo często dowiaduje się
on, że jest bardzo poważnie chory, mimo że wcześniej nie skarżył się na
poważniejsze dolegliwości. - Wielokrotnie mieliśmy do czynienia ze zgonem
młodych osób, które w wieku 40 lat odchodziły, osierocając małe dzieci - mówiła
Barbara Pepke. Tymczasem wykrywanie samego zakażenia nie jest trudne -
najczęściej wystarczy test na obecność antygenów wirusa WZW B (HBsAg).
Wyniki
dodatnie są podstawą do rozpoczęcia specjalistycznej diagnostyki (badanie DNA
HBV, HBeAg i biopsja), aby ocenić poziom namnożenia się wirusa oraz stan
wątroby. W pełni refundowane badanie wykonują praktycznie wszystkie laboratoria
biochemiczne, skierowanie zaś może wydać lekarz pierwszego kontaktu. Trochę
inaczej sprawa ma się z badaniem pozwalającym na sprawdzenie, czy doszło do
zakażenia wirusem HCV powodującym WZW C. Według obecnie obowiązujących
przepisów, badania na obecność wirusa HCV nie ma w wykazie badań diagnostycznych
zlecanych przez lekarzy pierwszego kontaktu. Aby pacjent mógł wykonać je
bezpłatnie, konieczne jest uzyskanie skierowania od lekarza specjalisty, do
którego często czeka się w długiej kolejce. Innym problemem są, zdaniem
organizacji skupiających chorych na schorzenia wątroby, a także wielu lekarzy,
przestarzałe metody leczenia zakażeń. - Konieczne jest dostosowanie programów
terapeutycznych NFZ do obowiązujących standardów medycznych. Obecne zapisy
dotyczące leczenia przewlekłego wirusowego zapalenia wątroby typu B są
anachroniczne i niezgodne z aktualnym stanem wiedzy. - uważa dr Ewa
Janczewska-Kazek, specjalista chorób zakaźnych z Poradni Hepatologicznej
Szpitala Specjalistycznego w Chorzowie.
Fundacja "Gwiazda Nadziei" zwróciła
się do rządzących z apelem o niezwłoczne podjęcie kroków, które przyczynią się
do poprawy opieki nad chorymi na wirusowe zapalenie wątroby typu B i C. Żądają
m.in. wprowadzenia badania anty-HCV do wykazu badań diagnostycznych zlecanych i
finansowanych przez lekarzy POZ, dostosowania programu terapeutycznego leczenia
przewlekłego WZW typu B do aktualnych polskich i międzynarodowych wytycznych
postępowania terapeutycznego oraz wprowadzenia nowego programu terapeutycznego
leczenia raka wątroby. Petycję można podpisać na stronie: www.petycje.pl/4431.
Do zakażenia wirusem HBV może dojść w następujących
okolicznościach:
- kontakty seksualne z osobą zakażoną
-
naruszenie ciągłości skóry skażonym HBV przyrządem medycznym lub niemedycznym
(niewyjałowione igły strzykawki etc., jak również instrumenty używane w
kosmetyce, gabinetach tatuażu itp.)
- używanie szczoteczki do zębów, żyletki
i innych przedmiotów potencjalnie mogących naruszyć ciągłość skóry lub błon
śluzowych, należących do osoby zakażonej
Wirus zapalenia wątroby typu B jest
100 razy bardziej zakaźny niż wirus HIV.
Przeciwko wirusowi HBV powodującemu
WZW B można się zaszczepić.
Do zakażenie HCV może dojść:
- przez kontakt z zakażoną
krwią, np. podczas zastrzyku
- za pośrednictwem zainfekowanego sprzętu i
narzędzi medycznych i niemedycznych (osobiste przybory toaletowe, przybory
używane przez kosmetyczkę, fryzjera, w salonach tatuażu)
- podczas dożylnego
stosowania narkotyków
Szacuje się, że w Polsce 80 proc. zakażeń HCV jest
skutkiem zabiegów medycznych, zwłaszcza drobnych, takich jak zastrzyki czy
pobieranie krwi.
Na wirusa HCV powodującego WZW C nie ma szczepionki, dlatego
jedyną profilaktyką jest unikanie sytuacji, w jakich może dojść do
zakażenia.